Od Designera do Product Managera

Z tego wpisu dowiesz się:

  • Dlaczego warto zatrudnić Product Managera z doświadczeniem designera.
  • Dlaczego Design to dla mnie za mało.
  • Kim jest Product Manager.
  • Czego musiałem się nauczyć na drodzę przejścia.

Byłem designerem…

 

 

To brzmi prawie jak pożegnanie z Afryką. Trzeba przyznać że to jaką ścieżką zawodową podążamy mocno nas identyfikuje. Zwłaszcza gdy 6 lat studiowałeś na najstarszym Wydziale Wzornictwa w Polsce i byłeś przygotowywany do zmieniania świata mocą designu.

Za Tobą stały spiżowe pomniki Dietera Ramsa i Raymonda Loewego, a przed Tobą glob pragnący Twojej rewolucyjnej idei. Wychodziłeś z bram uczelni i w tym momencie stawałeś na gigantycznej rynkowej skórce od banana. Ryłeś twarzą o krawężnik i zbierałeś ideały z bruku.

[simple-author-box]

Gdy faktycznie przestałem być na codzień projektantem, czułem pewien rodzaj pustki za sprawą której poświęciłem poprzednich 10 lat. Usłyszałem gorzkie komentarze od niektórych znajomych – „Sprzedałeś się!”. Żarty? Nie do końca. Designerzy (w tym ja) identyfikują się ze „sprawą designu”.

Dlaczego?

Czułem potrzebę większego wpływu na to co robię. Chciałem uczestniczyć w procesie tworzenia rozwiązań od początku. Mityczna millenialsowa chęć „impactu”? Może.

Odkryłem że nawet pozycja managera działu designu nie daje takich możliwości. Designerzy są jak zespoły obsługi katapult. Używa się ich do ostrzału murów przeciwnika, a potem wycofuje żeby nie poraniły naszych wspinających się na mury.

W większości firm możemy podzielić osoby które tworzą nowe produkty i usługi na trzy kasty. Biznes, Technologia i Design. Dzięki temu wiemy jak zarobić, jak zrobić i co zrobić żeby ktoś chciał tego używać. W idealnym świecie koegzystowałyby w harmonii tworząc tęczowy świat radości. Jednak nie bez powodu ustaliłem taką kolejność przy ich wymienianiu.

Biznes

To biznes stoi na wzgórzu z buławą decydując o kierunku ostatecznych działań. Mówi też kiedy Ci designerzy mają przestać strzelać z katapult. Wielu projektantów dzielnie walczy w swoich firmach o decyzyjny stołek dobrego designu. Ja postanowiłem obrać inną strategię.

Jeśli nie możesz ich pokonać, przyłącz się!

W teorii ścieżka którą przeszedłem wygląda dość prosto. Designer, design manager, product manager. Nazwy stanowisk nawet podobne. Jednak na każdym z tych stanowisk musiałem wyraźnie zmienić sposób myślenia o otaczającej mnie rzeczywistości.

Od Designera

Jako projektant jesteś skupiony na małym wycinku rzeczywistości. Wyglądzie, ergonomii i czasem użyteczności. Prawdopodobnie siedzisz w kreatywnym silosie z innymi projektantami. Macie fajną sofę i kilka tablic do przyklejania karteczek. Jednak to nadal zamknięte środowisko do którego napływają „taski”. Wyrosłe na wymaganiach stworzonych „na zewnątrz”.

W czasie mojej pracy obserwowałem wiele niedoskonałości i błędów w założeniach i wymaganiach. Utrudniały one tworzenie użytecznych produktów i usług. Czasem to uniemożliwiały, a dział designu modlił się o zaoranie projektu. Można byłoby ich uniknąć, gdyby w tworzeniu architektury rozwiązania brał udział ktoś z „designerskim” patrzeniem na świat.

Co wtedy zwykle robią moi koledzy projektanci (i ja)? Wprowadzają warsztaty projektowe. Taka okazja daje dość dużo czasu, by nauczyć innych naszego podejścia do tworzenia rzeczy.

Zbierzmy biznes, technologię i design na warsztacie w jednym miejscu i dojdźmy do świetnego rozwiązania! Ale, ale. W tym zdaniu mamy dwa problemy „zbierzmy” i „warsztat”.

Kradzież, powiedzmy sześciu osób z różnych działów, na kilkudniowy warsztat Design Sprintu graniczy z cudem. Jeśli w grę wchodzą zewnętrzni klienci, pomnóżcie trudność razy pięć.

Trzeba pamiętać, że warsztaty powinny odbyć się przed ustaleniem wymagań i rozpoczęciem prac. Połączmy to z presją czasu, ograniczonym budżetem, a w branży IT Agilowej metodzie pracy – która traktuję ciągłą zmianę jako paradygmat.

Następnie biznes będzie musiał zmierzyć czy wartość wytworzona na takich warsztatach przeważa nad kosztami. A wycenić to trudno. Nie jest to gotowy kod, model 3d, wyprodukowane produkty. Są to zweryfikowane idee na produkt, lub funkcjonalność.

Jako projektant widzę w tym wartość jakościową, ale rozumiem też że ciężko to ocenić osobie nad którą wisi zbilansowanie budżetu. Zwłaszcza że stworzenie warsztatu z którego wyciągniemy odpowiednią wartość nie jest łatwą sprawą. Potrzeba do tego doświadczonej osoby z odpowiednimi umiejętnościami warsztatowymi i społecznymi by zapanować nad tą wesołą gromadką. 😉

Już jako Design Manager zastanawiałem się, co mogę zrobić by mieć większy wpływ na kształt projektów które przychodzą do naszego działu. Uznałem że muszę zostać Product Managerem i zająć się tym u podstaw.

Długo przygotowywałem się do tej zmiany. Muszę przyznać, że pomogły mi w tym doświadczenia przy komercjalizowaniu własnych designerskich produktów. Polecam wszystkim projektantom. Choć raz wyprodukujcie i sprzedajcie swoje dzieła. To dobra nauka pokory.

Wyjście z designu to jak odstawienie twardych dragów. Biznes trzeba mocno przekonać bo przecież jesteś designerem. Koledzy projektanci mówią Ci że już nie jesteś z ich klubu. Sam w sobie czujesz się jakbyś porzucał swoją świetlistą ścieżkę Dietera Ramsa i Johnatana Ive w zmienianiu świata na lepsze.

Do Product Managera

Projektanci są skupieni na użytkowniku, ergonomii i wyglądzie. To dobrze, od tego są. Ale trzeba się tego oduczyć jeśli chcesz zostać „człowiekiem od produktu”. Gdy zostałem Product Managerem stanęła przede mną o wiele bardziej skomplikowana układanka, nad którą czujnym okiem wisi wielkie oko finansowania.

Product Manager nie jest funkcją do której przygotowuje jakakolwiek uczelnia czy kurs. To osoba odpowiedzialna za sukces produktu, prowadzi go od idei do śmierci. Często nazywa się ją CEO produktu, lub firmą w firmie. Musisz myśleć jak przedsiębiorca i o tylu rzeczach ile przedsiębiorca. Od strategii produktu, profilowaniu użytkownika, wdrożeniu po marketing. Uważam że interdyscyplinarna wiedza której wymaga się w czasie nauki od projektantów, tworzy idealną podbudowę do bycia dobrym Product Managerem.

Już dużo wcześniej zacząłem się przygotowywać do tej zmiany. Zgłębiłem zasady budowy modeli biznesowych. Lean Startup, Canvasy i teoria sprzedaży to dobra pożywka na początek. Pomogły mi książki o strategii UX, które leżą dokładnie pośrodku designu i biznesu. Musiałem być gąbką na wiedzę marketingową i analityczną. Kanał „The Futur” Chrisa Do na Youtubie pozwolił mi wejść w głowę stratega wywodzącego się z designu. Już podczas pracy poznałem narzędzia takie jak NPV, Inżynieria Wymagań i zdobywałem szlify w kontakcie z klientem.

Designerzy do biznesu!

Przygotujcie się na tworzenie cenników, perspektyw finansowych i strategii marketingowych. Porzućcie Photoshopa i SolidWorksa, przywitajcie się z PowerPointem i Excelem.

Rysować będziecie w domu, a w pracy kolorować tabelki. Ale z myślą, że to te tabelki mają największe przełożenie na to co powstaje w realnym świecie, a co zostaje na renderach koncepcyjnych. Zamiast z elektronikami, programistami i managerami, będziecie się spotykać z nimi wszystkimi i dodatkowo klientami. Tak na prawdę dalej będziecie projektować, tylko inaczej.

Pozostała we mnie część designera pomaga kreować lepsze produkty i usługi jako Product Manager. Dostałem to co chciałem i uczestniczę w tworzeniu architektury nowych rozwiązań od samego początku. Mogę przemycać dobre praktyki użyteczności i designu, zwracać uwagę na potrzeby użytkownika. Nie chodzi tu o ładniejszą formę. Z powodu stanowiska znajduję się zawsze w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze by trzymać rękę na pulsie.

Dobry design można osiągnąć przez zmodyfikowany model biznesowy, sposób komunikacji z klientem końcowym, wprowadzanie metod projektowych do analizy biznesowej, bycie adwokatem użytkownika. Mądrze wpływając na priorytety zadań, można nawet sprawić by działy technologii i designu żyły w harmonii tworząc świetne produkty.

 

O to przecież nam wszystkim chodzi.

Widzieć inaczej

Ludzie z branż kreatywnych są szkoleni w szukaniu wysublimowanych wzorów w chaosie oczekiwań klienta. Do tego w bardzo trudnej branży wizualnej, w której czyjś gust może wpłynąć na sukces lub porażkę. Trzeba wejść w cudzą głowę i rozwiązać problem którego nie jest w stanie jasno określić.

Stworzyć logo reprezentujące idee jego firmy. Zaprojektować produkt który zmieści się w wymaganiach finansowych i potrzebach użytkownika. To trudne zadanie ocierające się o psychologię, marketing, sztuki wizualne, zrozumienie biznesu i metod technologicznych.

To powoduje że Designerzy mogą z powodzeniem odnaleźć się w roli Product Managerów, a Biznes może wykorzystać ich inne spojrzenie na świat. Nie w designerskim silosie, a przyłączając ich do swojego grona.

 

Pozwólcie im szukać wzorów w biznesowej rzeczywistości.

Dzięki za przeczytanie artykułu w którym opisałem przemianę którą odbyłem w ciągu ostatnich trzech lat.

Tym wpisem chciałem zachęcić designerów o śmielszym myśleniu w kryteriach biznesowych. Natomiast biznesmenów do większej wiary w możliwości jakie daje myślenie projektowe. Im lepiej będziemy się wzajemnie rozumieć, tym lepsze produkty i usługi będą wychodzić z naszych rąk.

 

Wszystkich chętnych zapraszam do mojego proflu na Facebooku, tam można mnie najłatwiej złapać i dowiedzieć się o nowościach. Kliknijcie też Demagica w menu, to kolejny bardzo ciekawy projekt. 🙂

Sposobał Ci się blog Delogica?Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco z nowościami!