Relacja z konferencji Masters&Robots

Co ma wspólnego z innowacją Kopciuszek, czy słonie potrafią tańczyć, i czemu róg jednorożca to zwykle rolka papieru toaletowego. Tego wszystkiego mogliśmy dowiedzieć się na tegorocznej konferencji Masters&Robots.

 

Pierwsze wrażenia

Jeśli ktoś zna budynek warszawskiej Drukarni na ul. Mińskiej 65 to wie czego może się spodziewać. Pofabryczna otwarta przestrzeń podzielona czarnymi kotarami na poszczególne strefy. Muszę przyznać taki wystrój dodaje tajemniczości. Za to oznaczenia stref powinny zostać poprawione. Swoim zwyczajem wciskałem się wszędzie gdzie nie było jasnego zakazu, co skutkowało dwukrotnym wejściem na backstage i na zamknięte spotkanie Orange. Poza tym można było pooglądać stoiska partnerów w sali centralnej. Nie były zbyt wystawne, o tak żeby było na czym zawiesić oko w czasie przerw. Za to na każdym kroku można było oczekiwać ekspresu do wysoko kofeinowej kawy – super.

Przejdźmy do sedna

Wydarzenie główne było przeznaczone dla biznesu. Towarzyszące mu SingularityU można traktować jako forum wymiany idei. W R&M można było zauważyć ciekawą gradacje tematów.

 

Dzień pierwszy:

Od teorii innowacji prezentowanej przez akademików z Stanford i Wiednia. Historie rozwoju internetu prezentowanej przez Erica Bina współtwórce Netscape i Mosaic. Następnie procesy kreatywnego projektowania na podstawie doświadczeń z GE i Verizon. Kwestie finansowania i tworzenia startupów zostały podjęte przez inwestorów z Silicon Valley. Do tego dołączyła tematyka rozpoczynania przemian w przedsiębiorstwach, budowania społeczności i korzystania świadomie z nowych mediów.

Dzień drugi:

Zaczynamy od odpowiedzialności korporacyjnej i osobistej. Później już czyste mięso use casów digitalizacji, z branży mobile. Ale tekąze branż budowlanej – Cemex i przewozu ropy naftowej – Ascenz. Opisy digitalizacji tak ciężkich przemysłów pokazują, że słonie faktycznie potrafią tańczyć. Panel dyskusyjny z udziałem Sebastiana Kulczyka, którego z resztą można było bez większego problemu zaczepić na korytarzach.

Na koniec konferencji mieliśmy do czynienia z panelem dotyczącym przyszłości pracy, w tym nadchodzącego pokolenia „Z”.

 

Na SingularityU ton dyktowały wykłady i panele dyskusyjne na temat przyszłości. Medycyna, Security, AI, Blockchain, Finanse. Dla mnie najciekawszy wykład przedstawił Hernon Domhnail z Nokia Bell Labs. Dotyczył połączenia technologii i sztuki w kreowaniu empatycznej komunikacji. Połączenie sztuki z technologią w kooperacji z artystami różnych nurtów. Przetwarzanie ruchu ryb na muzykę w korporacyjnych laboratoriach otwierało oczy na zupełnie nowe możliwości pracy w branży technologicznej.

Na szkolenia się nie zdecydowałem, musiałbym dostać więcej zapewnień o ich jakości żeby zdecydować się na taki wydatek. Więc się na ich temat nie wypowiem. Za to zamieszczam najciekawsze, udostępnione przez organizatorów materiały:

 

Hasłem przewodnim całej imprezy była bezsprzecznie empatia. Wzajemna współpraca między ludźmi, zespołami i organizacjami. Kolaboracyjna kreatywność poparta twardymi danymi na temat jej skuteczności. Wielu prelegentów postulowało wręcz przystopowanie z ekspansją technologiczną, wykonaniem kroku w tył, i spojrzeniu na człowieka.

Dało się to zaobserwować głównie w przypadku gości z Azji. Wprost określali to jako hołdowaniu konfucjańskim tradycjom filozoficznym. Ludzie ze świata zachodu wykazują większy poziom koncentracji na technologii. Ciekawi mnie czy faktycznie jest to faktycznie reguła.

Uważam że te dwa wydarzenia dopełniały się idealnie. Dostaliśmy w jednym miejscu duże spektrum zagadnień projektowania przyszłości i poziomów ich abstrakcji. Od idei, przez procesy, po wdrożenia. Skłoniło to do przyjazdu bardzo zróżnicowane grono uczestników, których jednak łączył podobny światopogląd. Co jak wspominałem nie zdarza się zbyt często. Sprawiało to że networking miał faktyczny potencjał, nie tylko dzielenia się doświadczeniami ale nawiązywania bardzo odległych od własnej branży kontaktów.

 

Podsumowując

Obecnie najlepiej przeze mnie oceniane wydarzenie w Polsce dotyczące innowacji i technologii. Było dręczone przez parę chorób wieku dziecięcego, jednak merytoryka i różnorodność wynagrodziły to kilkukrotnie. Moim zdaniem ma szansę zostać, w najbliższym czasie jednym, z głównych wydarzeń związanych z ideami innowacyjności w Polsce. Może i Europie Środkowej. Z resztą na pewno plany organizatorów wykraczają o wiele dalej. W kolejnych edycjach mam nadzieję na jeszcze wyższy poziom wydarzenia.
Wielu na pewno odrzuciła cena. Jednak muszę przyznać że w porównaniu do zagranicznych wydarzeń była konkurencyjna. Oceniając na zimno, warto.
Sposobał Ci się blog Delogica?Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco z nowościami!