Czy win-win się mi opłaca?

Z tego wpisu dowiesz się:
  • Czemu w problematycznych sytuacjach warto empatyzować wbrew instynktowi?
  • Czy wedle teorii gier dążenie do sytuacji win-win faktycznie się nam opłaca?
  • Co zrobić gdy druga strona nie dzieli naszej potrzeby wzajemnego zrozumienia

Ostatnio usłyszałem zagadkę

Poruszającą zagadkę. Przeczytajcie ją i odpowiedzcie sobie w duchu.

Jedziesz dwumiejscowym samochodem. W pewnym momencie widzisz na przystanku:

  1. Kobietę (mężczyznę) swojego życia i wiesz że to ta jedyna okazja
  2. Przyjaciela który kiedyś uratował Ci życie i zaklina Cię o szybką pomoc w bardzo istotnej sprawie
  3. Umierającą staruszkę która koniecznie potrzebuje wizyty w szpitalu
Masz tylko jedno miejsce i musisz dokonać wyboru. Komu pomożesz?

Stracić szansę na miłość życia, zawieźć naszego przyjaciela który nas kiedyś uratował, czy pozwolić umrzeć starszej kobiecie.

Ciężki wybór. Mam na szczęście idealną odpowiedź, którą podzielę się na końcu tego artykułu. 😉

Wybieraj!

Wybieraj

Często mierze się z podobnymi wyzwaniami prywatnie i w pracy. Wybory w kwestii budżetowania, priorytetów, doboru materiałów, zmniejszenia kosztów. To uniwersalny temat. Zastanawiając się nad nim, czy postawieni przed zdefiniowanym wyborem realną trudnością jest:

  • Zastana sytuacja i środowisko
  • Zamknięcie w ramie narzuconego myślenia

Jeśli funkcjonujemy w demokratycznym społeczeństwie – najczęściej to drugie. We wspomnianej przeze mnie zagadce, usztywniającą ramą są słowa “Komu pomożesz”. W tym momencie ktoś inny rozdał karty i muszę grać w jego grę. W tym momencie JA chce się szybko uwolnić od podbramkowej sytuacji, więc muszę myśleć o SOBIE.

W życiu będą to słowa “Albo kumple, albo ja”, w pracy “Musimy obniżyć cenę, albo stracimy klienta”.

Wchodzimy w grę, wybieraj! Idziesz z kumplami, wybierając wolność z naderwaną relacją. Czy zostajesz w domu oglądając seriale które też w sumie lubisz, ale oddalając się od znajomych. Obniżasz już teraz niską cenę i ryzykujesz opłacalność biznesu, czy obstajesz po obecnych stawkach i ryzykujesz stratę klienta.

Można te problemy rozwiązać na zasadzie win-win. Po wejściu w temat okaże się że partnerka jest zła za to że nie wypalił ostatni wypad do teatru. Natomiast klient ma z góry określony budżet i pisze się na mniej funkcjonalności, lub tańsze opakowanie.

Brzmi prosto. Jednak emocje i poczucie oblężonej twierdzy w które łatwo wpaść nie ułatwiają sytuacji. W tym momencie władze przejmuje gadzia część mózgu, odpowiedzialna za proste instynkty. Sekret polega na wyrwaniu się z tej ramy myślenia.

Paradoksalnie wymagane jest do tego wczucie się w otaczających nas ludzi i otoczenie. Nie myślę wtedy jak JA mam sobie poradzić w obecnej sytuacji, ale jak funkcjonuje otoczenie i czy można przewrócić wszystko do góry nogami. Staram się stosować do czterech poniższych punktów.

  • Przezwyciężam odruch ataku-ucieczki
  • Wczuwam się w otoczenie
  • Badam możliwości
  • Tworzę model sytuacji win-win

Win-Win

Evolution of Trust game

Ok, tylko czy w ogóle opłaca się tworzyć takie sytuacje z naszego prywatnego punktu widzenia? Zawsze lepiej mieć dwa cukierki niż dzielić się z innym, zwłaszcza jeśli nie jest kimś bliskim. Wspomóżmy się teorią gier.

Można zagrać w dwie gry:

  • Grę o sumie zerowej

“Grażynka, pacz somsiad znowuż innym samochodem przyjechał. Złodziej jeden.” Chodzi o przekonanie że gramy o ograniczoną pulę zasobów, a zysk sąsiada to nasza strata.

  • Grę o sumie niezerowej

Tutaj mamy sytuację gdzie obie strony podejmują wysiłek by stworzyć dodatkową wartość. W efekcie osiągnąć sytuacje win-win, a przynajmniej uniknąć lose-lose.

Świetnie przedstawia to strona The Evolution of Trust. Opiera się o prostą grę w której dwóch graczy wrzuca monetę do maszyny. Mogą grać fair, albo oszukiwać z czego czerpią szybkie korzyści. Jeśli macie dłuższą chwilę (30 min), bardzo polecam. Opowiada w tle budującą opowieść o wigilijnym rozejmie w okopach I Wojny Światowej.

W skrócie gra obraca się wokół kwestii zaufania i jego wpływu na to jaki typ ludzi zbiera więcej z puli ogólnego bogactwa.

  • W sytuacji wzajemnego zrozumienia (0% niepewności wyniku) wygrywają osoby nakierowana na współprace z ograniczonym zaufaniem. Oddadzą cios gdy ktoś je oszuka. Nazwano je Copycat.
  • Gdy następuje pewien poziom niezrozumienia (1-10% niepewności wyniku), zwyciężają osoby nastawione na współprace wybaczające drobne błędy – które uznają za pomyłki. Copykitten.
  • Kiedy poziom zaufania jest niski (10-49% niepewności wyniku), prym wiodą osoby nastawione na wykorzystanie innych. Always Cheat.

W przypadku zdominowania gry przez osoby “Copycat” i “Copykitten” gra w zasadzie nigdy nie kończy. Pula ciągle rośnie, ponieważ gracze współpracują ze sobą tworząc nową wartość. Postawę Copykitten można polecić zwłaszcza przy kontaktach z ludźmi z obcych kręgów kulturowych w których niezamierzone błędy pojawiają się często.

Natomiast w przypadku totalnego braku zaufania i wygranej Always Cheatów, po wyeliminowaniu frajerów takie osoby nie są w stanie zwiększyć wartości puli bogactwa. Okopują się na swoich pozycjach ostrzeliwując z oddali. Jest to zbieżne z głosami krytyki na temat wielu międzynarodowych korporacji. Które mają być coraz mniej zdolnymi do tworzenia nowej wartości, a jedynie korzystania z uzyskanej pozycji.

Ten eksperyment wyraźnie pokazał mi, że opłaca się dążyć do sytuacji win-win. Nie tylko na zasadzie społecznej dobroci i filantropii. Ale faktycznie w długiej perspektywie jest to bardziej opłacalne dla mnie jako jednostki.

Czasem się nie da

Chcemy dojść do ładu, ale druga strona wyraźnie nie podziela naszej chęci. Zdarzają się i takie sytuacje. Co wtedy? Często taka osoba będzie cechowała się agresywnym stylem komunikacji, gdzie nawet rozmowa jest rodzajem pojedynku.

Agresja z naszej strony nie doprowadzi do niczego innego niż osiedlowa napierdówa. W takim wypadku ubranie mentalnego fraku i przestawienie się na styl komunikacyjny dyplomaty zdaje się dobrym pomysłem. Unikanie mówienia o uczuciach i traktowanie innych z uprzejmą rezerwą może pomóc wypalić agresje naszego oponenta. Nie trzeba od razu wkuwać protokół dyplomatyczny. Jest za to kilka prostych reguł którymi warto się kierować:

  • Unikaj określeń osobistych, koncentruj się na problemie
  • Zostawiaj dla drugiej strony furtkę do wybrnięcia z sytuacji
  • Bądź asertywny w wyrażaniu swoich potrzeb. Nie chodzi tu o powtarzanie “nie”, ale otwartość na prośby i to że ktoś może im odmówić.
  • Dopasuj się do stylu komunikacji drugiej strony. Nie tylko w mowie, ale mimice i gestach.

To oczywiście tylko liźnięcie tego tematu, zachęcam do głębszego zapoznania się z nim. Jeśli nasze próby stworzenia sytuacji win-win nie podziałają, to zapomnijcie o wszystkim o czym pisałem. Najwyraźniej macie do czynienia z człowiekiem z rodzaju Always Cheat. Nogi w troki, albo przypomnijcie sobie niedzielne kursy karate.

Jeszcze jedno, na pewno nie możecie się doczekać idealnego rozwiązania sytuacji z zagadki.

  • Oddajesz kluczyki przyjacielowi żeby odwózł staruszkę do szpitala, sam zostajesz z kobietą życia na przystanku.

Wydaje się to teraz takie proste…

 

Dzięki za przeczytanie tego wpisu do końca, dajcie znać o swoich doświadczeniach w tym zakresie. Zapraszam także do obserwowania naszych profili social media, gdzie można znaleźć nasze przemyślenia i zmagania nad tworzeniem produktów opartych o nowoczesne technologie.:)

Sposobał Ci się blog Delogica?Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco z nowościami!