Podstawowe błędy projektowania produktu - Highway to Product Hell

Podstawowe błędy projektowania produktu

[vc_row][vc_column][vc_column_text css=”.vc_custom_1565121496099{padding-top: 100px !important;padding-bottom: 100px !important;}”]Jest prosty sposób żeby zepsuć wdrożenie swojego produktu i stracić duże pieniądze. Nazywamy to wejściem na Highway to Product Hell. Co do niego prowadzi? Jak się przed nim ustrzec? 🧐

Product Hell to miejsce, w którym chaos wygrywa z planowaniem. Im bardziej skomplikowany produkt, tym łatwiej się tu znaleźć. Aczkolwiek Product Hell jest spotykany nawet w prostych aplikacjach mobilnych. Panuje tutaj zupełna demokracja, wpadają w niego zarówno startupy, jak i ogromne firmy.[/vc_column_text][vc_column_text css=”.vc_custom_1565121578201{padding-bottom: 0px !important;}”]

Highway to Product Hell

[/vc_column_text][vc_single_image image=”3825″ img_size=”large” alignment=”center” css=”.vc_custom_1565050041718{padding-top: 100px !important;padding-bottom: 100px !important;}”][vc_column_text css=”.vc_custom_1565049622729{padding-top: 50px !important;padding-bottom: 50px !important;}”]Proces prowadzący do Product Hell:

Plan produktu jest tworzony przez jedną lub kilka osób. W przypadku startupu będzie to founder albo co-ownerzy. W większej firmie grupa top managerów. Opierają się na własnych doświadczeniach i wyobrażeniach. Uważając, że mają świetny pomysł, dyskredytują potrzebę badań. Chcą szybko zobaczyć efekt. Często zdaża się, że rozwój pomysłu zaczyna być grą ego danej osoby, która koniecznie chce przepchnąć własny pomysł. To skrajnie niebezpieczna sytuacja, zwłaszcza jeśli “przepychacz” pomysłu bazuje na ekstrawersji, lub pozycji osobistej w firmie. 🕺

Częstym przypadkiem w Polsce jest szybki awans dobrych handlowców na wysokie stanowiska zarządcze. Zwykle mają średnie pojęcie o kompleksowości tworzenia użytecznego i atrakcyjnego produktu. Typowy handlowiec to ekstrawertyk i hustler nastawiony na szybki efekt, więc dobrze wpisuje się w negatywnego bohatera naszej historii. To generalizacja dla potrzeb przedstawienia problemu, więc drodzy handlowcy — nie obrażajcie się. [/vc_column_text][vc_single_image image=”3826″ img_size=”large” alignment=”center” css=”.vc_custom_1565050034025{padding-top: 100px !important;padding-bottom: 100px !important;}”][vc_column_text]Szybko przechodzimy z etapu pomysłu na produkt, do działania. Designerzy, elektronicy, programiści i konstruktorzy zaczynają dokładać swoje klocki. Powstają prototypy, zostaje napisany kod, zaczynają się rozmowy z potencjalnymi firmami wdrożeniowymi. Zaczynamy wydawać poważne pieniądze.

Każdy ze specjalistów tworzących produkt, ma swoje wyobrażenie na jego temat. Lepsza elektronika, lepsze technologie softwarowe, atrakcyjniejszy design. Przeciąganie liny może generować dodatkowe koszty i opóźnienia.

Nagle okazuje się, że pomysł:
➡️ Nie uwzględnił potrzeb certyfikacyjnych oczywistych dla danej branży.
➡️ Przegapił nadchodzący nowy standard technologiczny.
➡️ Został zaskoczony przez zmieniający się trend konsumencki.
➡️ Nie posiada ważnej funkcjonalności, którą posiada konkurencja.
➡️ W wymaganym przez klienta rozmiarze urządzenia nie da się zmieścić potrzebnych elementów.
➡️ Nie trafił w rynek, przez długie szlifowanie niepotrzebnych funkcji.
➡️ Był katastrofą planistyczną i nikt do końca nie wiedział co robić.

Co teraz widzą twórcy pomysłu? Zainwestowali kilkadziesiąt, kilkaset tysięcy złotych. Zostało wykonane dużo pracy, ale produkt nie zbliża się do atrakcyjności rynkowej.[/vc_column_text][vc_single_image image=”3827″ img_size=”large” alignment=”center” css=”.vc_custom_1565050024960{padding-top: 100px !important;padding-bottom: 100px !important;}”][vc_column_text]Trzeba ratować projekt. Twórcy pomysłu zmieniają cele, założenia i technologie. Jesli już tak dużo zrobiliśmy, fajnie jakby to wykorzystać. Wystarczy troszkę zmodyfikować. Teraz zaczyna się zabawa:

➡️ Technologia nie odpowiada nowemu rynkowi.
➡️ Powstaje druciarnia z różnych elementów i technologii.
➡️ Dodanie potrzebnej funkcjonalności wpływa katastrofalnie na wydajność/wygląd.
➡️ Szczelność zaprojektowanego produktu jest zbyt mała do nowego zastosowania.
➡️ Użyte materiały nie przejdą certyfikacji w nowych warunkach
➡️ Następuje modyfikowanie designu do poziomu Frankensteina.

Zaczynasz dorabiać, kleić, szpachlować, żeby tylko dostarczyć produkt na czas. Przez czas rozumiem deadline, ale też koniec pieniędzy.

Trudno liczyć w tym przypadku na zadowolenie Twoich klientów. Czy sam byłbyś zadowolony, kiedy Twój wymarzony, niebity Passat, z przebiegiem 150 000km. Był sklejką z trzech o łącznym przebiegu półtora miliona?

Jeśli raz wkroczysz do Product Hell, bardzo trudno się z niego wydostać bez dotkliwych strat. Zwykle będziesz musiał ordynarnie “zaorać” produkt i zrobić go jeszcze raz. Może tym razem lepiej.[/vc_column_text][vc_single_image image=”3828″ img_size=”large” alignment=”center” css=”.vc_custom_1565050346611{padding-top: 100px !important;padding-bottom: 100px !important;}”][vc_column_text]Wejście do Product Hell nie jest dziurą w ziemi, w którą można nagle wpaść. Jest bardzo łagodną równią pochyłą, której możesz nawet nie zauważyć.
Z jednej strony sprawia to, że jest zdradziecka, z drugiej można z niej w porę zejść.

Trzeba wyraźnie zaznaczyć. Są produkty, które można tworzyć bez większego planu. Im mniejszy i mniej skomplikowany produkt tworzysz, tym więcej luzu możesz sobie zostawić. Dodajmy, popsute produkty softwarowe z potencjałem można naprawiać, jeśli ciągle masz pieniądze. Hardwarowe trzeba zaprojektować od początku i znowu sprzedać — ale to czasem można inaczej, o czym może napiszemy.

Co robić żeby tego uniknąć? Nie robić rzeczy powyżej. O fajnym sposobie wdrażania produktów napiszemy wkrótce.

Uważajcie na Highway to Product Hell. I…

Keep Producting![/vc_column_text][/vc_column][/vc_row]

Delogica-od-designera-do-product-managera

Od Designera do Product Managera

[vc_row][vc_column][vc_message message_box_style=”outline” icon_fontawesome=”fa fa-bullhorn”]Z tego wpisu dowiesz się:

  • Dlaczego warto zatrudnić Product Managera z doświadczeniem designera.
  • Dlaczego Design to dla mnie za mało.
  • Kim jest Product Manager.
  • Czego musiałem się nauczyć na drodzę przejścia.
[/vc_message][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542111924957{padding-top: 100px !important;}”]

Byłem designerem…

 

 

To brzmi prawie jak pożegnanie z Afryką. Trzeba przyznać że to jaką ścieżką zawodową podążamy mocno nas identyfikuje. Zwłaszcza gdy 6 lat studiowałeś na najstarszym Wydziale Wzornictwa w Polsce i byłeś przygotowywany do zmieniania świata mocą designu.

Za Tobą stały spiżowe pomniki Dietera Ramsa i Raymonda Loewego, a przed Tobą glob pragnący Twojej rewolucyjnej idei. Wychodziłeś z bram uczelni i w tym momencie stawałeś na gigantycznej rynkowej skórce od banana. Ryłeś twarzą o krawężnik i zbierałeś ideały z bruku.[/vc_column_text][vc_column_text][simple-author-box][/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”none”]Gdy faktycznie przestałem być na codzień projektantem, czułem pewien rodzaj pustki za sprawą której poświęciłem poprzednich 10 lat. Usłyszałem gorzkie komentarze od niektórych znajomych – “Sprzedałeś się!”. Żarty? Nie do końca. Designerzy (w tym ja) identyfikują się ze “sprawą designu”.[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542111948724{padding-top: 50px !important;}”]

Dlaczego?

[/vc_column_text][vc_single_image image=”3256″ img_size=”large” alignment=”center” css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542111956604{padding-top: 50px !important;}”][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542111963804{padding-top: 50px !important;}”]Czułem potrzebę większego wpływu na to co robię. Chciałem uczestniczyć w procesie tworzenia rozwiązań od początku. Mityczna millenialsowa chęć “impactu”? Może.

Odkryłem że nawet pozycja managera działu designu nie daje takich możliwości. Designerzy są jak zespoły obsługi katapult. Używa się ich do ostrzału murów przeciwnika, a potem wycofuje żeby nie poraniły naszych wspinających się na mury.[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”none”]W większości firm możemy podzielić osoby które tworzą nowe produkty i usługi na trzy kasty. Biznes, Technologia i Design. Dzięki temu wiemy jak zarobić, jak zrobić i co zrobić żeby ktoś chciał tego używać. W idealnym świecie koegzystowałyby w harmonii tworząc tęczowy świat radości. Jednak nie bez powodu ustaliłem taką kolejność przy ich wymienianiu.[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542111977767{padding-top: 50px !important;}”]

Biznes

[/vc_column_text][vc_single_image image=”3257″ img_size=”large” css=”.vc_custom_1542111987066{padding-top: 50px !important;padding-bottom: 50px !important;}”][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542111993262{padding-top: 0px !important;}”]To biznes stoi na wzgórzu z buławą decydując o kierunku ostatecznych działań. Mówi też kiedy Ci designerzy mają przestać strzelać z katapult. Wielu projektantów dzielnie walczy w swoich firmach o decyzyjny stołek dobrego designu. Ja postanowiłem obrać inną strategię.[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112002143{padding-top: 50px !important;padding-bottom: 50px !important;}”]

Jeśli nie możesz ich pokonać, przyłącz się!

[/vc_column_text][vc_column_text]W teorii ścieżka którą przeszedłem wygląda dość prosto. Designer, design manager, product manager. Nazwy stanowisk nawet podobne. Jednak na każdym z tych stanowisk musiałem wyraźnie zmienić sposób myślenia o otaczającej mnie rzeczywistości.[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112017205{padding-top: 50px !important;}”]

Od Designera

[/vc_column_text][vc_single_image image=”3258″ img_size=”large” css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112027476{padding-top: 50px !important;padding-bottom: 50px !important;}”][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112035513{padding-top: 0px !important;}”]Jako projektant jesteś skupiony na małym wycinku rzeczywistości. Wyglądzie, ergonomii i czasem użyteczności. Prawdopodobnie siedzisz w kreatywnym silosie z innymi projektantami. Macie fajną sofę i kilka tablic do przyklejania karteczek. Jednak to nadal zamknięte środowisko do którego napływają “taski”. Wyrosłe na wymaganiach stworzonych “na zewnątrz”.

W czasie mojej pracy obserwowałem wiele niedoskonałości i błędów w założeniach i wymaganiach. Utrudniały one tworzenie użytecznych produktów i usług. Czasem to uniemożliwiały, a dział designu modlił się o zaoranie projektu. Można byłoby ich uniknąć, gdyby w tworzeniu architektury rozwiązania brał udział ktoś z “designerskim” patrzeniem na świat.

Co wtedy zwykle robią moi koledzy projektanci (i ja)? Wprowadzają warsztaty projektowe. Taka okazja daje dość dużo czasu, by nauczyć innych naszego podejścia do tworzenia rzeczy.

Zbierzmy biznes, technologię i design na warsztacie w jednym miejscu i dojdźmy do świetnego rozwiązania! Ale, ale. W tym zdaniu mamy dwa problemy “zbierzmy” i “warsztat”.[/vc_column_text][vc_single_image image=”3259″ img_size=”large” css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112042713{padding-top: 50px !important;padding-bottom: 0px !important;}”][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112049696{padding-top: 50px !important;}”]Kradzież, powiedzmy sześciu osób z różnych działów, na kilkudniowy warsztat Design Sprintu graniczy z cudem. Jeśli w grę wchodzą zewnętrzni klienci, pomnóżcie trudność razy pięć.

Trzeba pamiętać, że warsztaty powinny odbyć się przed ustaleniem wymagań i rozpoczęciem prac. Połączmy to z presją czasu, ograniczonym budżetem, a w branży IT Agilowej metodzie pracy – która traktuję ciągłą zmianę jako paradygmat.

Następnie biznes będzie musiał zmierzyć czy wartość wytworzona na takich warsztatach przeważa nad kosztami. A wycenić to trudno. Nie jest to gotowy kod, model 3d, wyprodukowane produkty. Są to zweryfikowane idee na produkt, lub funkcjonalność.

Jako projektant widzę w tym wartość jakościową, ale rozumiem też że ciężko to ocenić osobie nad którą wisi zbilansowanie budżetu. Zwłaszcza że stworzenie warsztatu z którego wyciągniemy odpowiednią wartość nie jest łatwą sprawą. Potrzeba do tego doświadczonej osoby z odpowiednimi umiejętnościami warsztatowymi i społecznymi by zapanować nad tą wesołą gromadką. ;)[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”none”]Już jako Design Manager zastanawiałem się, co mogę zrobić by mieć większy wpływ na kształt projektów które przychodzą do naszego działu. Uznałem że muszę zostać Product Managerem i zająć się tym u podstaw.

Długo przygotowywałem się do tej zmiany. Muszę przyznać, że pomogły mi w tym doświadczenia przy komercjalizowaniu własnych designerskich produktów. Polecam wszystkim projektantom. Choć raz wyprodukujcie i sprzedajcie swoje dzieła. To dobra nauka pokory.

Wyjście z designu to jak odstawienie twardych dragów. Biznes trzeba mocno przekonać bo przecież jesteś designerem. Koledzy projektanci mówią Ci że już nie jesteś z ich klubu. Sam w sobie czujesz się jakbyś porzucał swoją świetlistą ścieżkę Dietera Ramsa i Johnatana Ive w zmienianiu świata na lepsze.[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112064135{padding-top: 50px !important;}”]

Do Product Managera

[/vc_column_text][vc_single_image image=”3261″ img_size=”large” css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112071710{padding-top: 50px !important;padding-bottom: 50px !important;}”][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112077904{padding-top: 0px !important;}”]Projektanci są skupieni na użytkowniku, ergonomii i wyglądzie. To dobrze, od tego są. Ale trzeba się tego oduczyć jeśli chcesz zostać “człowiekiem od produktu”. Gdy zostałem Product Managerem stanęła przede mną o wiele bardziej skomplikowana układanka, nad którą czujnym okiem wisi wielkie oko finansowania.

Product Manager nie jest funkcją do której przygotowuje jakakolwiek uczelnia czy kurs. To osoba odpowiedzialna za sukces produktu, prowadzi go od idei do śmierci. Często nazywa się ją CEO produktu, lub firmą w firmie. Musisz myśleć jak przedsiębiorca i o tylu rzeczach ile przedsiębiorca. Od strategii produktu, profilowaniu użytkownika, wdrożeniu po marketing. Uważam że interdyscyplinarna wiedza której wymaga się w czasie nauki od projektantów, tworzy idealną podbudowę do bycia dobrym Product Managerem.

Już dużo wcześniej zacząłem się przygotowywać do tej zmiany. Zgłębiłem zasady budowy modeli biznesowych. Lean Startup, Canvasy i teoria sprzedaży to dobra pożywka na początek. Pomogły mi książki o strategii UX, które leżą dokładnie pośrodku designu i biznesu. Musiałem być gąbką na wiedzę marketingową i analityczną. Kanał “The Futur” Chrisa Do na Youtubie pozwolił mi wejść w głowę stratega wywodzącego się z designu. Już podczas pracy poznałem narzędzia takie jak NPV, Inżynieria Wymagań i zdobywałem szlify w kontakcie z klientem.[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112085219{padding-top: 50px !important;padding-bottom: 50px !important;}”]

Designerzy do biznesu!

[/vc_column_text][vc_single_image image=”3267″ img_size=”large” css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112093215{padding-top: 0px !important;}”][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112099301{padding-top: 50px !important;}”]Przygotujcie się na tworzenie cenników, perspektyw finansowych i strategii marketingowych. Porzućcie Photoshopa i SolidWorksa, przywitajcie się z PowerPointem i Excelem.

Rysować będziecie w domu, a w pracy kolorować tabelki. Ale z myślą, że to te tabelki mają największe przełożenie na to co powstaje w realnym świecie, a co zostaje na renderach koncepcyjnych. Zamiast z elektronikami, programistami i managerami, będziecie się spotykać z nimi wszystkimi i dodatkowo klientami. Tak na prawdę dalej będziecie projektować, tylko inaczej.

Pozostała we mnie część designera pomaga kreować lepsze produkty i usługi jako Product Manager. Dostałem to co chciałem i uczestniczę w tworzeniu architektury nowych rozwiązań od samego początku. Mogę przemycać dobre praktyki użyteczności i designu, zwracać uwagę na potrzeby użytkownika. Nie chodzi tu o ładniejszą formę. Z powodu stanowiska znajduję się zawsze w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze by trzymać rękę na pulsie.

Dobry design można osiągnąć przez zmodyfikowany model biznesowy, sposób komunikacji z klientem końcowym, wprowadzanie metod projektowych do analizy biznesowej, bycie adwokatem użytkownika. Mądrze wpływając na priorytety zadań, można nawet sprawić by działy technologii i designu żyły w harmonii tworząc świetne produkty.

 

O to przecież nam wszystkim chodzi.

[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112106183{padding-top: 50px !important;}”]

Widzieć inaczej

[/vc_column_text][vc_single_image image=”3262″ img_size=”large” alignment=”center” css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112113030{padding-top: 50px !important;padding-bottom: 50px !important;}”][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112119346{padding-top: 0px !important;}”]Ludzie z branż kreatywnych są szkoleni w szukaniu wysublimowanych wzorów w chaosie oczekiwań klienta. Do tego w bardzo trudnej branży wizualnej, w której czyjś gust może wpłynąć na sukces lub porażkę. Trzeba wejść w cudzą głowę i rozwiązać problem którego nie jest w stanie jasno określić.

Stworzyć logo reprezentujące idee jego firmy. Zaprojektować produkt który zmieści się w wymaganiach finansowych i potrzebach użytkownika. To trudne zadanie ocierające się o psychologię, marketing, sztuki wizualne, zrozumienie biznesu i metod technologicznych.

To powoduje że Designerzy mogą z powodzeniem odnaleźć się w roli Product Managerów, a Biznes może wykorzystać ich inne spojrzenie na świat. Nie w designerskim silosie, a przyłączając ich do swojego grona.

 

Pozwólcie im szukać wzorów w biznesowej rzeczywistości.

[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112126142{padding-top: 50px !important;}”]Dzięki za przeczytanie artykułu w którym opisałem przemianę którą odbyłem w ciągu ostatnich trzech lat.

Tym wpisem chciałem zachęcić designerów o śmielszym myśleniu w kryteriach biznesowych. Natomiast biznesmenów do większej wiary w możliwości jakie daje myślenie projektowe. Im lepiej będziemy się wzajemnie rozumieć, tym lepsze produkty i usługi będą wychodzić z naszych rąk.

 

Wszystkich chętnych zapraszam do mojego proflu na Facebooku, tam można mnie najłatwiej złapać i dowiedzieć się o nowościach. Kliknijcie też Demagica w menu, to kolejny bardzo ciekawy projekt. :)[/vc_column_text][social-media items_align=”center”][/vc_column][/vc_row]

TRIZ-metodyka-rozwiazywania-innowacyjnych-problemow

Myśl jak inżynier – recenzja książki wprowadzającej w TRIZ

[vc_row][vc_column][vc_message css_animation=”none”]Z wpisu dowiesz się:

  • Co to w skrócie jest TRIZ
  • Komu może się przydać
  • Czy warto zainwestować w opisywaną książkę
[/vc_message][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1539450153458{padding-top: 50px !important;}”]Znajomy z pracy zajmuje się projektowaniem elektroniki i jest rasowym wynalazcą. Tworzy różnego rodzaju machinerie. Ostatnio pochwalił mi się że przerabia dla swojego sparaliżowanego znajomego wózek inwalidzki ze sterowania palcem na sterowanie brodą. Jestem ciągle pod wrażeniem.

Stosuje on w swojej pracy reguły TRIZu i jest ich mocnym propagatorem. Nie chciałem się z nim kłócić, więc po prostu wziąłem się do nauki. Dwa tygodnie temu dostałem do ręki egzemplarz nowego wydania polskiej książki wprowadzającej do tej metodyki. Dzisiaj chciałem podzielić się moimi wrażeniami.[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_single_image image=”3162″ img_size=”large” css_animation=”fadeIn”][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_single_image image=”3167″ img_size=”large” alignment=”center” css_animation=”fadeIn”][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]Razem z książką dostałem bardzo fajny plakat z Matrycą Sprzeczności, klasycznym narzędziem TRIZu.[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1539449134918{padding-top: 50px !important;}”]

Czym jest w ogóle ten TRIZ?

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]TRIZ jest metodą rozkładania złożonych problemów na czynniki pierwsze. Wprowadzaniu ich w mniej, lub bardziej złożone algorytmy. W efekcie dochodzenie do zaskakujących rozwiązań, które nie przyszły by nam do głowy.

TRIZ powstał w czasach dominacji ciężkiej mechaniki, więc jego podstawowe narzędzia skupiają się na rozwiązywaniu tego typu problemów. Jednak jest wachlarz różnych metod opracowywanych w czasach współczesnych, które odpowiadają na szereg wyzwań związanych z nowymi dziedzinami techniki i biznesu.[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1539449126463{padding-top: 50px !important;}”]

Autorzy

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]Mamy do czynienia z plejadą specjalistów związanych z tworzeniem innowacji. Nie tylko technicznych, ale też humanistycznych. Wymienię pokrótce, żeby nie zanudzić tytułami.

Sergei Ikovenko – prof. MIT i Uniwersytetu w Medford. 30 lat doświadczenia w tworzeniu innowacji.

A także: Sergey Yatsunenko, Piotr Karendał, Małgorzeata Przymusiała, Serhiy Kobyakov, Jerzy Obojski, Zakhar Vintman[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1539449117208{padding-top: 50px !important;}”]

Co znajdziemy w środku

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]Jest podzielona na trzy części. Pierwsza to informacje dotyczące różnych sposobów rozwiązywania problemów. Szczerze, nie miałem świadomości że jest ich aż tyle. Do tej pory nie widziałem tak dokładnej listy z ich analizą. Od klasycznej Burzy Mózgów, przez Model Kano, po Mapy Strategii. Tych dwóch ostatnich nie znałem. ;)[/vc_column_text][vc_single_image image=”3164″ img_size=”large” css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1539449105848{padding-top: 50px !important;}”][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]To moja ulubiona część książki. Zachęca do mocnego wgłębienia się w temat i podaje wyraźne drogowskazy. Od projektanta, przez mechanika do managera, każdy znajdzie coś dla siebie. Otwiera umysł na nową wiedzę.[/vc_column_text][vc_single_image image=”3165″ img_size=”large” css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1539449089055{padding-top: 50px !important;}”][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]Druga część książki to twarda wiedza. Dowiedziałem się jak prowadzić Analizę Funkcyjną produktów. Potem jak zbadać Łańcuch Przyczynowo-skutkowy, żeby na koniec zmniejszyć ilość potrzebnych w produkcie elementów poprzez Trimming.

Są to podstawowe umiejętności, które każdy może przyswoić. Nie potrzeba do tego tytułu inżyniera. Nie będę namawiał żebyś rzucał wszystko i zaczął siedzieć nosem w TRIZowych tabelach. Często nie ma na to czasu. Chodzi o zrozumienie zasad którymi rządzą się złożone systemy. TRIZ pozwala nam się ich nie bać. Przecież wszystko można rozłożyć na czynniki pierwsze i rozwiązać problemy po kolei. Dla mnie to jest największa wartość tej książki i samej metodyki.[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1539450126113{padding-top: 50px !important;}”]

Przykładowe ćwiczenie

[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]Pusta butelka leży szyjką do dołu na banknocie. Za zadanie mamy wyciągnąć banknot, ale bez dotykania ręką butelki.

Nie miałem zbyt wielu pomysłów, ani weny na kreatywność. Miałem za to wykorzystać narzędzia TRIZ. Początkowo byłem sceptyczny, ale cholera to działa! Wymyśliłem dzięki nim dużą ilość sposobów, które potem wydały się mi oczywiście oczywiste. 🙂

  • Można dotknąć butelki przez coś
  • Obrócić szybko stół przykładając do butelki książkę!
  • Napompować balony i zablokować butelkę!
  • Wypełnić pokój ciężkim gazem żeby butelka pełna powietrza uniosła się do góry

Nie wiem jak to wygląda z waszej perspektywy, ale ja byłem pod swoim dużym wrażeniem. Te pomysły po prostu “weszły”.[/vc_column_text][vc_single_image image=”3166″ img_size=”large” alignment=”center” style=”vc_box_rounded” css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1539449074626{padding-top: 50px !important;}”][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]Część trzecia to dodatki, ćwiczenia, przykłady rozwiązywania różnych problemów za pomocą TRIZ. Totalny klasyk, czyli 40 Zasad Wynalazczych opracowanych na podstawie analizy 400 000 patentów.[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_single_image image=”3163″ img_size=”medium” alignment=”center” style=”vc_box_rounded” css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1539449062825{padding-top: 50px !important;}”][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]Na deser dostajemy jeszcze biografię twórcy TRIZ, Henryka Altszullera. Jest to ciekawa historia kucia innowacji w głębokiej stalinowskiej ZSRR. Tak bardzo stalinowskiej, że zaczął ją stosować w Gułagu… Możecie też zapoznać się z jego burzliwą historią tutaj.[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1539449050482{padding-top: 50px !important;}”]

Moja opinia

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]Książka nie dla każdego. Hej, jest to w końcu podręcznik algorytmicznej metodyki rozwiązywania problemów.

Z mojej strony na pewno zyskałem nowy horyzont spojrzenia na świat. Świat systemów, podsystemów i sypersystemów związanych ze sobą w ciąg przyczynowo skutkowy. Myślę że każdy inżynier po jakimś czasie zaczyna tak myśleć. Więc chyba teraz już mogę mówić “Trust me, I’m an engineer”?[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1539449041624{padding-top: 50px !important;}”]

Hot, or not

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]Książka kosztuje 140 złotych. Czy warto? Polecam. Osobom związanym z mechaniką, mechatroniką, “twardym” wzornictwem przemysłowym. Które nie interesowały się do tej pory TRIZ, albo miały bardzo ograniczony kontakt i mają ochotę się z nim zapoznać. To najtańszy sposób żeby zdobyć tą wiedzę.

To poziom podstawowy. Więc mogą się nią też zainteresować hobbiści majsterkowania, domowi wynalazcy i każdy kogo interesuje wejście w głowę doświadczonego inżyniera.[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text]Bądźcie na bieżąco, polubcie nasz fanpage na facebooku.[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row]

Innowacja

Innowacja, Jak To Ciężko Powiedzieć…

Jakiś czas temu zdałem sobie sprawę, że słowo Innowacja zaczęło być śmietnikiem pojęć. Czasem odbieram je za modny przecinek w rozmowach o możliwych drogach rozwoju. Wynika to ze słabej świadomości czym tak na prawdę jest, z czego wynika i co jest jej efektem. Nie namawiam żeby przestać używać tego zwrotu, natomiast nie zaszkodzi dobrze zrozumieć ideę która za nim stoi.

Analogiczną sytuację mogliśmy zaobserwować kilka lat temu. Chodzi o słowo design. Kiedy zostało wchłonięte przez działy marketingu firm wszelkich, niekoniecznie mających faktycznie cokolwiek związanego z designem. Jego znaczenie zaczęło się przez to dewaluować i popadać w śmieszność. Na szczęście po czasie apokalipsy i zachłyśnięcia się bazarami designu, świadomość co to znaczy „dobry design” stale wzrasta. Ale to nie przyszło samo, wszystko dzięki ciężkiej pracy edukacyjnej wielu organizacji, uczelni i świadomych przedsiębiorstw.

To samo zjawisko dotyczy znaczenia słowa innowacja. Dlatego chciałbym rozłożyć ją na czynniki pierwsze.

Warto zrozumieć etymologie, by odnaleźć jego prawdziwe znaczenie. Zabawy słowne są jednym z narzędzi przydatnych w tworzeniu nowych rozwiązań. Zupełnie zmieniają nasz punkt widzenia i umożliwiają nowe połączenia wzorów. Pomyślcie że słowo „rozwydrzyć” ma swoje źródło w poczciwej wydrze, która musiała kiedyś dać się komuś porządnie we znaki. Wyobrażacie sobie w tej chwili co musiała zbroić?

Uwaga! Porcja suchych faktów.

Zacznijmy od definicji:

Innowacja (od łac. innovatio, czyli odnowienie) –  jest to wynik wszystkich działań o charakterze naukowym, technicznym, organizacyjnym, finansowym i komercyjnym, które rzeczywiście doprowadziły lub miały w zamierzeniu doprowadzić do wdrożenia zmian w zakresie produktów, procesów, organizacji, marketingu.

Natomiast nauka zajmująca się jej procesami to:

Inwentyka – gałąź wiedzy zajmująca się procesami twórczymi (łac. inventio – dar wynalazczy).

Szukając jej początków możemy cofnąć się do czasów Sokratesa, który propagował metodę dialogu mistrz – uczeń, lub autodialogu. Jednak opis nurtów i najważniejszych przedstawicieli zasługują na osobny artykuł. Więc przechodzimy dalej.

Musimy teraz wyraźnie rozgraniczyć trzy podstawowe pojęcia, które często są stosowane wymiennie i powodują problemy komunikacyjne:

  • Myślenie kreatywne – Łącznie w nowy wzór wcześniej niepołączonych zagadnień.
  • Kreatywność – Dzielenie się nowym wzorem (ideą) ze światem, za pomocą prototypów, prezentacji.
  • Innowacja – Kreatywność wprowadzona w życie, nowy proces, produkt oferujący nieznaną dotąd wartość dodaną.

Dobrze, znamy już definicje. Ale czy wiemy na jakie aspekty się dzieli? Istnieje wiele aspektów innowacyjności, wymienię tutaj te najbardziej istotne w kontekście pracy.

  • Proces biznesowy – np. automatyzacja produkcji.
  • Nauka i technologia – np. wynalezienie nowego i szybszego mikroczipu dla telefonów mobilnych.
  • Produkt i usługa – np. zwiększenie bazy produktów lalek Barbie o osiem odcieni skóry i różne warianty budowy ciała przez Mattel, lub pierwszeństwo wejścia na pokład samolotu klasy biznes wprowadzone przez Emirate.
  • Marketing i reklama – np. użycie nowych technologii dla dystrybucji produktów i usług.
  • Model Biznesowy – np. badanie nowych dróg dla tworzenia, dostarczania i otrzymania wartości biznesowej.
  • Zarządzania organizacją – np. firma WL Gore zniosła hierarchię w swoich strukturach.

Jakie możemy rozróżnić rodzaje innowacji w powyższym kontekście?

  • Pull – popytowa, stymulowana przez istniejący rynek.
  • Push – podażowa, która wymaga stworzenia nowego rynku.
  • Need Pull – stymulowana potrzebą, gdzie zauważamy potrzebę spełnianą poza rynkiem.

Rozróżnimy też stopnie innowacji:

  • Radykalny – stworzenie zupełnie nowego produktu, lub modelu działania.
  • Ewolucyjny – ulepszenia istniejących produktów i modeli działania.

Świetnie. Czyli już możemy zaczynać zmieniać świat? Nie do końca. Musimy wziąć pod uwagę 10 obszarów mających wpływ na innowacyjność:

  • Jednostka – wszystko polega na zaangażowanej jednostce. Jest ona liderem innowacji. Musi posiadać narzędzia i możliwości by wprowadzać swoje pomysły w życie i czuć za nie odpowiedzialność.
  • Zespół – nie możemy być oderwani od rzeczywistości. Zdywersyfikowany zespół, który bierze czynny udział w procesie kreatywnym od samego początku, jest konieczny dla stworzenia nowej wartości. Pozwala to na celne stworzenie architektury rozwiązania.
  • Organizacja – sukces uodparnia na zmiany. Ważne jest, by zawsze podawać w wątpliwość sprawdzone sposoby działania w Twoim zespole. Pozwoli to uniknąć syndromu „zawsze tak robiliśmy”. Można w takim momencie przywołać swojego wewnętrznego leniwca, który powie spokojnym głosem „musimy się tak męczyć”?
  • Proces – jednostka (np. Ty) musi stale pracować nad swoją samoświadomością, kompetencją, inteligencją emocjonalną i zdolnościami poznawczymi. Zespół potrzebuje narzędzi wspomagających kreatywne myślenie, które wraz z rutyną jest automatycznie wyłączane przez mózg.
  • Propozycja – należy pamiętać że nawet pracując nad zagadnieniem obejmującym mały wycinek określonego obszaru, trzeba brać pod uwagę całe jego spektrum. Należy zawsze szukać nowych rejonów na które możemy mieć wpływ. Np. projektując identyfikacje wizualną, możemy zaproponować wejście w obszar strategii marki. Pomagają w tym wybrane modele mentalne. Wymienię tutaj trzy najważniejsze.  Rozumienie rozproszone – w dużym skrócie myślenie nie umysłem, a otoczeniem. Podział informacji na moduły które możemy rekombinować za pomocą post-itów lub szkiców. Myślenie eksperckie – stosowanie metod Design Thinking w projekcie, otwartych na eksperymentowanie. Modelowanie świata – pozwala wizualnie spojrzeć na problemy i procesy za pomocą obrazów, zdjęć, infografik. Jeden obraz mówi więcej niż tysiąc słów.
  • Klimat psychologiczny – odgórne definiowanie co wolno, a czego nie wolno jest pułapką myślową która zabija inicjatywę. Kluczowe jest otwarcie na eksperymentalne poszukiwanie nowych rozwiązań.
  • Klimat otoczenia – warunki pracy. Kreatywność jest sprzeczna. Wymaga łatwego kontaktu z innymi w przestrzeni wspólnej, ale jednocześnie miejsca odosobnienia i prototypowania rozwiązań.
  • Kultura organizacji – w zespole najważniejsze jest zaufanie i chęć dzielenia się wiedzą. Niepewność powoduje że ludzie zaczynają się okopywać na swoich stanowiskach.
  • Kondycja rynku – ważne jest wspieranie działań innowacyjnych także w czasie dołka ekonomicznego. Może nawet zwłaszcza wtedy. Zazwyczaj radykalne innowacje powstają w czasie problemów finansowych. Z konieczności. Dotyczy to zagadnienia ludzkiej tolerancji na zmiany w różnych warunkach.
  • Kultura geopolityczna – często bagatelizowana. To gdzie żyjemy i pracujemy wpływa na nasz sposób myślenia. Każda kultura ma swoje słabe i mocne strony. Zamknięcie na swój punkt widzenia to duże zagrożenie dla innowacyjności. Należy wiedzieć z jakiś przewag kulturalnych możemy korzystać, natomiast jakie są naszą piętą Achillesową. W kontekście Polski słabością jest np. duża nieufność międzyludzka.

Uff. Sporo tego, a to tylko krótkie zaznaczenie różnorodności i skomplikowania omawianego zagadnienia. Jednak nie ma się czego bać, z czasem to wchodzi w krew.

Jak możemy zobaczyć bycie innowacyjnym zależy od wielu czynników, niestety nie na wszystkie zawsze mamy wpływ. Często nasze otoczenie nie będzie sprzyjało działaniom kreatywnym. Nasz szef, inwestor, rodzic, małżonek, nauczyciel – będą naciskać na natychmiastowe wyniki doprowadzając z czasem do sytuacji, w której zaczniemy wozić puste taczki. Bez ładu i składu. Jednak będąc świadomym procesów rządzących tworzeniu wartości, będziemy mogli zacząć rozmawiać o zmianach i wprowadzać je w życie. Dotyczy to pracy, ale i codziennego życia. W końcu każdego dnia rozwiązujemy setki problemów, warto rozwiązywać je innowacyjne.

Celowanie innowacji

Celowanie innowacji – uczyć czy upraszczać?

Stworzenie rewolucyjnego rozwiązania często spotyka się z niezrozumieniem odbiorców. Na pewno wiele razy czuliście frustracje gdy wasz pomysł nie spotkał się z akceptacją szefa, lub klienta. Wielcy malarze stają się znani po śmierci. By uniknąć tego losu, warto poznać zagadnienie celowania innowacji.

 

Projektuj przyszłość, jednak dla dzisiejszych użytkowników. Jest to w skrócie definicja „Most Advanced, yet acceptable”. W skrócie MAYA. Było to motto Raymonda Loewego, dzięki któremu powstała ikoniczna butelka Coca-Coli, logotyp Lucy Strike i Shella. Projektował temperówki i lokomotywy parowe. Wszystko w nowoczesnej w swoim czasie stylistyce Streamlinu. Był to nurt modernizmu, który cechował się opływowymi i futurystycznymi liniami. Wprowadził on rewolucje, względem pudełkowego stylu projektowania pierwszej i drugiej dekady XX wieku. Stworzył on system corocznych serii limitowanych, co wywołało potrzebę społeczną – bycia modnym.

 

Raymond Loewy podczas projektowania laboratorium Skylab

 

Twórcy tamtego okresu musieli zmierzyć się z dylematem. Jak tworzyć wizję przyszłości, możliwą do przyswojenia przez ówczesnego użytkownika? Loewy wykorzystał zjawisko częstych zmian wersji produktów. Zaczął miarkować przyszłość, ciągle przesuwając granicę o krok dalej. Tworząc najbardziej zaawansowane produkty, ciągle akceptowalne przez społeczeństwo.

 

Prześledźmy to zjawisko na przykładzie Apple. Co stanie się gdy zaprzeczymy zasadzie MAYA i w dobrej wierze stworzymy narzędzie które przekracza możliwości przyswojenia innowacji przez społeczeństwo. Powstanie Newton. Urządzenie zbyt zaawansowane, by było zaakceptowane. Użytkownicy w czasie jego wprowadzenia, nie byli wprowadzeni w idee cyfrowego personalnego asystenta. Dopiero dziesięć lat po zakończeniu produkcji Newtona, Apple wprowadziło z sukcesem analogiczne rozwiązanie, jakim był iPhone. Podobny los dotyczył Segwaya, Nintendo Virtual Boy, czy PowerGlove.

 

Apple Newton – przykład zbyt szybkiego wdrożenia innowacyjnego rozwiązania.

 

Zasady stosowania MAYA:

 

  • Unowocześniaj swój projekt z czasem. Iteruj rozwiązanie, mając jednak w głowie Twoją wielką wizję. Nie przeraź użytkownikiem zupełnie obcą koncepcją działania, ale poruszaj się małymi krokami. Pozwól użytkownikowi na dostosowanie się do przyszłości.
  • Używaj znajomych elementów dla tworzenia Twojego rozwiązania. Inspiruj się istniejącymi produktami. Korzystaj z gotowych zestawów elementów. Ludzie lepiej odbierają znajome zjawiska i elementy. Używają analogii, by szybciej zrozumieć otaczające środowisko.
  • Bierz pod uwagę obecne umiejętności i sposoby myślenia użytkownika. Uważnie dobierz zmiany względem stanu dzisiejszego świata.

 

Rozwiązanie powinno tłumaczyć się samo.

 

Zasady te opierają się do podstaw zasad ludzkiego przyswajania nowych umiejętności. Pierwszym naszym krokiem powinno być ustalenie tego, co jest pierwszym akceptowalnym krokiem zarówno dla użytkownika i twórcy. Jest to sytuacja analogiczna dla pedagogów zaczynających współpracę z nowym uczniem. W tym przypadku tematem nauki jest nasze innowacyjne rozwiązanie.

 

Jak zweryfikować, czy w obecnym momencie trafimy z innowacją? Użyjemy w tym przypadku zasady zwanej „Strefą najbliższego rozwoju”. Opisana przez radzieckiego psychologa – Lwa Wygotskiego, zajmującego się procesami tworzenia i przyswajania wiedzy. Zasada ta opisuje proces optymalnej nauki dziecka nowych umiejętności. Rozróżnia dwa główne poziomy jej zakresu:

 

  • Dolny limit SNR – maksymalna ilość wiedzy, możliwa do przyswojenia samodzielnie.
  • Górny limit SNR – maksymalna ilość umiejętności, możliwa do przyswojenia z pomocą doświadczonego instruktora.

Jak to zrobić?

Dobierając położenie naszej innowacji w zakresie SNR, należy pamiętać, że o ile dziecko jest zmuszone do nauki. Natomiast nasz użytkownik nie. Chyba że projektujemy system wypożyczania książek dla więźniów. Mając w pamięci zasadę „More Gains, than Pains” musimy dobrać stopień zaawansowania naszego rozwiązania, do wartości które daje użytkownikowi. Im więcej wartości dajemy użytkownikowi, tym bardziej można skomplikować system. Najlepiej jednak w sposób inkrementalny, opisany powyżej. Dobrym przykładem będzie tu Facebook, który stale dokłada nowe funkcjonalności. Wątpliwe czy osiągnąłby sukces na początkach swojej drogi, z dzisiejszym stopniem skomplikowania.

 

Prostym narzędziem do wizualizowania sobie poziomu skomplikowania systemu, jest Knowledge Magic Elevator. Można to opisać tabelką, jednak język wizualny jest łatwiejszy w odbiorze. Skojarzenie z ruchomymi schodami szybko łączy się z modelem mentalnym, nawet ludzi niezwiązanych z tematem projektowania. Pozwala przedstawić problem na warsztatach projektowych, i spotkaniach z uczestnikami projektu.

 

Naszym celem jest dojście użytkownika do wymaganej wiedzy. Mamy dwa rozwiązania tego problemu.
  • Możemy nauczyć użytkownika korzystania z naszej funkcjonalności. Ta metoda powinna dotyczyć systemów wewnętrznych i specjalistycznych narzędzi.
  • Z drugiej strony możemy uprościć system. Preferowana forma działania. Jednak musimy uważać, by nie usunąć w trakcie ważnych cech systemu.
To czy upraszczać, czy uczyć jest ważną decyzją projektową. Może ona zaważyć na porażce, lub sukcesie wprowadzenia danego rozwiązania. Warto prześledzić ścieżkę nauki, przynajmniej dla najważniejszych cech naszego systemu. Nowe spojrzenie na problem i rozwiązania które wcześniej nie wpadły nam na myśl – zawsze mile widziane.

 

Poruszyliśmy dziś granicę efektywnego przyswajania nowości przez użytkownika. Musimy mieć na uwadze jego ograniczenia, by zaproponować realną wartość której potrzebuje. Wielki cel zmiany świata, musi być prowadzony małymi krokami. Nigdy nie próbowałem gotować żaby, ale jeśli będziecie powoli podgrzewać wodę, to nie ucieknie nawet jeśli zacznie się gotować. Przykład drastyczny, ale to samo należy zrobić z naszym użytkownikiem. Nie wrzucajmy go do wrzątku.