Podstawowe błędy projektowania produktu - Highway to Product Hell

Podstawowe błędy projektowania produktu

[vc_row][vc_column][vc_column_text css=”.vc_custom_1565121496099{padding-top: 100px !important;padding-bottom: 100px !important;}”]Jest prosty sposób żeby zepsuć wdrożenie swojego produktu i stracić duże pieniądze. Nazywamy to wejściem na Highway to Product Hell. Co do niego prowadzi? Jak się przed nim ustrzec? 🧐

Product Hell to miejsce, w którym chaos wygrywa z planowaniem. Im bardziej skomplikowany produkt, tym łatwiej się tu znaleźć. Aczkolwiek Product Hell jest spotykany nawet w prostych aplikacjach mobilnych. Panuje tutaj zupełna demokracja, wpadają w niego zarówno startupy, jak i ogromne firmy.[/vc_column_text][vc_column_text css=”.vc_custom_1565121578201{padding-bottom: 0px !important;}”]

Highway to Product Hell

[/vc_column_text][vc_single_image image=”3825″ img_size=”large” alignment=”center” css=”.vc_custom_1565050041718{padding-top: 100px !important;padding-bottom: 100px !important;}”][vc_column_text css=”.vc_custom_1565049622729{padding-top: 50px !important;padding-bottom: 50px !important;}”]Proces prowadzący do Product Hell:

Plan produktu jest tworzony przez jedną lub kilka osób. W przypadku startupu będzie to founder albo co-ownerzy. W większej firmie grupa top managerów. Opierają się na własnych doświadczeniach i wyobrażeniach. Uważając, że mają świetny pomysł, dyskredytują potrzebę badań. Chcą szybko zobaczyć efekt. Często zdaża się, że rozwój pomysłu zaczyna być grą ego danej osoby, która koniecznie chce przepchnąć własny pomysł. To skrajnie niebezpieczna sytuacja, zwłaszcza jeśli “przepychacz” pomysłu bazuje na ekstrawersji, lub pozycji osobistej w firmie. 🕺

Częstym przypadkiem w Polsce jest szybki awans dobrych handlowców na wysokie stanowiska zarządcze. Zwykle mają średnie pojęcie o kompleksowości tworzenia użytecznego i atrakcyjnego produktu. Typowy handlowiec to ekstrawertyk i hustler nastawiony na szybki efekt, więc dobrze wpisuje się w negatywnego bohatera naszej historii. To generalizacja dla potrzeb przedstawienia problemu, więc drodzy handlowcy — nie obrażajcie się. [/vc_column_text][vc_single_image image=”3826″ img_size=”large” alignment=”center” css=”.vc_custom_1565050034025{padding-top: 100px !important;padding-bottom: 100px !important;}”][vc_column_text]Szybko przechodzimy z etapu pomysłu na produkt, do działania. Designerzy, elektronicy, programiści i konstruktorzy zaczynają dokładać swoje klocki. Powstają prototypy, zostaje napisany kod, zaczynają się rozmowy z potencjalnymi firmami wdrożeniowymi. Zaczynamy wydawać poważne pieniądze.

Każdy ze specjalistów tworzących produkt, ma swoje wyobrażenie na jego temat. Lepsza elektronika, lepsze technologie softwarowe, atrakcyjniejszy design. Przeciąganie liny może generować dodatkowe koszty i opóźnienia.

Nagle okazuje się, że pomysł:
➡️ Nie uwzględnił potrzeb certyfikacyjnych oczywistych dla danej branży.
➡️ Przegapił nadchodzący nowy standard technologiczny.
➡️ Został zaskoczony przez zmieniający się trend konsumencki.
➡️ Nie posiada ważnej funkcjonalności, którą posiada konkurencja.
➡️ W wymaganym przez klienta rozmiarze urządzenia nie da się zmieścić potrzebnych elementów.
➡️ Nie trafił w rynek, przez długie szlifowanie niepotrzebnych funkcji.
➡️ Był katastrofą planistyczną i nikt do końca nie wiedział co robić.

Co teraz widzą twórcy pomysłu? Zainwestowali kilkadziesiąt, kilkaset tysięcy złotych. Zostało wykonane dużo pracy, ale produkt nie zbliża się do atrakcyjności rynkowej.[/vc_column_text][vc_single_image image=”3827″ img_size=”large” alignment=”center” css=”.vc_custom_1565050024960{padding-top: 100px !important;padding-bottom: 100px !important;}”][vc_column_text]Trzeba ratować projekt. Twórcy pomysłu zmieniają cele, założenia i technologie. Jesli już tak dużo zrobiliśmy, fajnie jakby to wykorzystać. Wystarczy troszkę zmodyfikować. Teraz zaczyna się zabawa:

➡️ Technologia nie odpowiada nowemu rynkowi.
➡️ Powstaje druciarnia z różnych elementów i technologii.
➡️ Dodanie potrzebnej funkcjonalności wpływa katastrofalnie na wydajność/wygląd.
➡️ Szczelność zaprojektowanego produktu jest zbyt mała do nowego zastosowania.
➡️ Użyte materiały nie przejdą certyfikacji w nowych warunkach
➡️ Następuje modyfikowanie designu do poziomu Frankensteina.

Zaczynasz dorabiać, kleić, szpachlować, żeby tylko dostarczyć produkt na czas. Przez czas rozumiem deadline, ale też koniec pieniędzy.

Trudno liczyć w tym przypadku na zadowolenie Twoich klientów. Czy sam byłbyś zadowolony, kiedy Twój wymarzony, niebity Passat, z przebiegiem 150 000km. Był sklejką z trzech o łącznym przebiegu półtora miliona?

Jeśli raz wkroczysz do Product Hell, bardzo trudno się z niego wydostać bez dotkliwych strat. Zwykle będziesz musiał ordynarnie “zaorać” produkt i zrobić go jeszcze raz. Może tym razem lepiej.[/vc_column_text][vc_single_image image=”3828″ img_size=”large” alignment=”center” css=”.vc_custom_1565050346611{padding-top: 100px !important;padding-bottom: 100px !important;}”][vc_column_text]Wejście do Product Hell nie jest dziurą w ziemi, w którą można nagle wpaść. Jest bardzo łagodną równią pochyłą, której możesz nawet nie zauważyć.
Z jednej strony sprawia to, że jest zdradziecka, z drugiej można z niej w porę zejść.

Trzeba wyraźnie zaznaczyć. Są produkty, które można tworzyć bez większego planu. Im mniejszy i mniej skomplikowany produkt tworzysz, tym więcej luzu możesz sobie zostawić. Dodajmy, popsute produkty softwarowe z potencjałem można naprawiać, jeśli ciągle masz pieniądze. Hardwarowe trzeba zaprojektować od początku i znowu sprzedać — ale to czasem można inaczej, o czym może napiszemy.

Co robić żeby tego uniknąć? Nie robić rzeczy powyżej. O fajnym sposobie wdrażania produktów napiszemy wkrótce.

Uważajcie na Highway to Product Hell. I…

Keep Producting![/vc_column_text][/vc_column][/vc_row]

Etapy projektowania produktu

Etapy Projektowania Produktu

[vc_row][vc_column][vc_column_text]

Klasyczne Etapy Projektowania Produktu

 

Masz super pomysł na produkt, trzeba go już tylko zaprojektować i wdrożyć. Żeby wszystko poszło gładko, warto poznać klasyczne etapy projektowania produktu. Zacznijmy od początku. Dziś opisujemy podstawowe etapy projektowania produktu z użytecznymi poradami z naszego doświadczenia. Odnosimy się do projektowania produktów cyfrowych i fizycznych.

Wyjaśnienie etapów projektowania

1. Etap koncepcyjny

Etap Koncepcyjny Projektowania Produktu

Oczekuj stworzenia ogólnej propozycji działania produktu i wizualizacji jego wyglądu. Jest to czas eksperymentów i tanich zmian kierunku. Dobrze wykonana koncepcja, już na wstępie uwzględnia technologie produkcji. Jednak bazuje na dużej ilości założeń, które będą weryfikowane później. Wynikiem prac będą wizualizacje w formie makiet, renderów i grafów.

Czego potrzebujesz:
  • Kontakt do osoby technicznej i sprzedażowej.
  • Wybrane wstępne technologię wdrożenia.
  • Szacunkowy budżet wdrożenia i koszt jednostkowy.
  • Zdefiniowany segment klienta.
  • Wizję pożądanego efektu estetycznego i funkcjonalnego na przykładzie zdjęć i inspiracji.
  • Im więcej informacji przekażesz projektantowi na początkowym etapie, tym łatwiej dopasuje się do oczekiwań projektu.
W trakcie:
  • Oczekuj pracy opartej na założeniach i danych.
  • Zastanów się, czy gust Twój lub projektanta nie zaczyna rządzić projektem kosztem przyszłego sukcesu rynkowego.
  • Uważaj na pozornie małe, ale kosztowne we wdrożeniu zabiegi estetyczne i funkcjonalne.
  • Przewidź czas na eksperymenty i ślepe uliczki, nie będzie na to lepszego i tańszego momentu.
  • Dbaj o jakość komunikacji. Urywany kontakt grozi wdrożeniem do projektu niezweryfikowanych założeń projektanta.
  • Przede wszystkim pamiętaj, że tworzycie zespół, który bije do jednej bramki. Nie zgrywaj wielkiego bossa.
Cele:
  • Stworzenie jasnego planu dalszego tworzenia produktu z wytycznymi dla pracy bezpośrednio z produkcją.
  • Przedstawienie wiarygodnej koncepcji produktu potencjalnym inwestorom.
  • Stworzenie akcji crowfoundingowej opartą o materiały koncepcyjne.
  • Zainteresowanie wizualizacjami produkt potencjalnych klientów na targach, konferencjach i kanałach internetowych.

 

2. Etap funkcjonalny

Oczekuj stworzenia modelu działającego produktu. Ma zawierać w sobie wszystkie technologie i metody wytwórcze potrzebne do jego wdrożenia. Krytyczna jest na tym etapie ścisła współpraca pomiędzy technologiem, marketingowcem i projektantem. Jest to skupiony na aspektach praktycznych. W tym momencie koszty zmiany założeń projektu będą wyższe o rząd wielkości względem etapu koncepcyjnego. Warto o tym pamiętać, żeby nie tracić niepotrzebnie pieniędzy.

Czego potrzebujesz:
  • Pełnego zespołu złożonego z projektanta, technologa i osoby odpowiedzialnej za kontakt z klientem.
  • Precyzyjnej i przetestowanej koncepcji produktu, która pozwoli na uniknięcie kluczenia projektu.
  • Ustalonych metod komunikacji w zespole, zwłaszcza jeśli jest to projekt zdalny.
  • Wstępnie wybranej firmy/zespołu wdrożeniowego.
  • Precyzyjnego procesu projektowego, który pozwoli podejmować sprawne decyzje. (Kto, Jak, Gdzie, Kiedy, Dlaczego)
  • Zabezpieczonego finansowania — zaraz projekt zacznie pochłaniać pieniądze jak gąbka.
W trakcie:
  • Przekaż szacunkowe granice budżetu projektantowi. Jeśli nie będą go znać, mogą przeskalować produkt poza Twoje możliwości finansowe.
  • Nie oszczędzaj czasu i pieniędzy na precyzowaniu architektury rozwiązania. Uwierz, tak jest taniej.
  • Zaufaj uczestnikom projektu i nie baw się w mikro zarządzanie. To pierwszy krok do produktowego piekła.
  • Trzymaj się planu. Jeśli masz genialny pomysł na nagły zwrot projektu, polej głowę zimną wodą. Powinno przejść.
  • Oczekuj uzasadniania decyzji projektowych na podstawie danych. „Podoba mi się”, „jakoś działa” nie są argumentami.
  • Nie przyspieszaj nadmiernie projektu, żeby nie odkryć zbyt późno, że jesteś w ślepej uliczce. Koszty zmian wzrastają geometrycznie w stosunku do jego zaawansowania. W skrajnym przypadku duża część pracy będzie do zaorania.
Cele:
  • Wypuszczenie na rynek MVP/serii testowej.
  • Prezentacje działającego produktu przed inwestorami.
  • Stworzenie akcji crowfoundingowej z krótkim terminem oddania gotowego produktu.
  • Prezentacje działającego produktu na targach, konferencjach i imprezach branżowych.

 

3. Etap wdrożeniowy

Masz już działający produkt, czas go wyskalować. Technologowie i zespół wdrożeniowy zapewnią optymalizacje produkcji. Czy potrzebny jest tutaj projektant? Jeśli mamy dobrze przemyślany, skończony projekt i sprawnych wdrożeniowców, którzy przeniosą go wiernie na masowy produkt — nie. W tradycyjnych metodach wytwórczych designer może nie być potrzebny, w zwinnych jest konieczny. Nie warto oszczędzać, żeby zepsuć efekt wielu miesięcy pracy.

Czego potrzebujesz
  • Działającego modelu urządzenia, i/lub szczegółowego projektu funkcjonalnego.
  • Pewności co do opłacalności skalowania, opartej na pozytywnym odbiorze prototypu/MVP.
  • Ścisłej współpracy zespołu technicznego i wdrożeniowego.
  • Projektanta gotowego przeprojektować elementy, które okazały się kosztowne do skalowania.
  • Spooorych zasobów finansowych.
W trakcie
  • Masz wątpliwości co do działania Twojego produktu? Nie zaczynaj etapu wdrożeniowego. Powtórz etap funkcjonalny, a nawet koncepcyjny. Jeśli wyskalowany produkt nie będzie odpowiadał potrzebom klientów, poniesiesz ogromne straty.
  • Projekt uległ zmianie przez wymagania wdrożeniowe? Poproś projektanta o konsultacje. Inżynierowie zazwyczaj koncentrują się na tym, żeby produkt działał, nie na łatwości użytkowania i estetyce. Można w ten sposób obniżyć wartość wielomiesięcznych prac.
  • Dokładnie monitoruj prace wdrożeniowe. Musisz posiadać pewność, że nikt nie idzie na skróty, których nie zatwierdzisz swoją krwią.
  • Uważaj czy ktoś nie deleguje pracy dla Ciebie przysłowiowym stażystom.
  • W przypadku wdrożeń wykonywanych przez firmy zewnętrzne posiadaj dobrze skonstruowaną umowę, która zabezpieczy Cię w przypadku braku profesjonalizmu wykonawcy i próbie wciśnięcia Ci produktu niezgodnego z oczekiwaniami. Ultra dokładnie definiuj wytyczne!
Cel:

Sprzedaż udanego produktu i krociowe zyski!

Mam nadzieję, że zrozumienie klasycznych etapów projektowania produktu, pomoże wam tworzyć jeszcze lepsze produkty, jeszcze niższym kosztem.

Keep Producting!
[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row]
Delogica-od-designera-do-product-managera

Od Designera do Product Managera

[vc_row][vc_column][vc_message message_box_style=”outline” icon_fontawesome=”fa fa-bullhorn”]Z tego wpisu dowiesz się:

  • Dlaczego warto zatrudnić Product Managera z doświadczeniem designera.
  • Dlaczego Design to dla mnie za mało.
  • Kim jest Product Manager.
  • Czego musiałem się nauczyć na drodzę przejścia.
[/vc_message][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542111924957{padding-top: 100px !important;}”]

Byłem designerem…

 

 

To brzmi prawie jak pożegnanie z Afryką. Trzeba przyznać że to jaką ścieżką zawodową podążamy mocno nas identyfikuje. Zwłaszcza gdy 6 lat studiowałeś na najstarszym Wydziale Wzornictwa w Polsce i byłeś przygotowywany do zmieniania świata mocą designu.

Za Tobą stały spiżowe pomniki Dietera Ramsa i Raymonda Loewego, a przed Tobą glob pragnący Twojej rewolucyjnej idei. Wychodziłeś z bram uczelni i w tym momencie stawałeś na gigantycznej rynkowej skórce od banana. Ryłeś twarzą o krawężnik i zbierałeś ideały z bruku.[/vc_column_text][vc_column_text][simple-author-box][/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”none”]Gdy faktycznie przestałem być na codzień projektantem, czułem pewien rodzaj pustki za sprawą której poświęciłem poprzednich 10 lat. Usłyszałem gorzkie komentarze od niektórych znajomych – “Sprzedałeś się!”. Żarty? Nie do końca. Designerzy (w tym ja) identyfikują się ze “sprawą designu”.[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542111948724{padding-top: 50px !important;}”]

Dlaczego?

[/vc_column_text][vc_single_image image=”3256″ img_size=”large” alignment=”center” css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542111956604{padding-top: 50px !important;}”][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542111963804{padding-top: 50px !important;}”]Czułem potrzebę większego wpływu na to co robię. Chciałem uczestniczyć w procesie tworzenia rozwiązań od początku. Mityczna millenialsowa chęć “impactu”? Może.

Odkryłem że nawet pozycja managera działu designu nie daje takich możliwości. Designerzy są jak zespoły obsługi katapult. Używa się ich do ostrzału murów przeciwnika, a potem wycofuje żeby nie poraniły naszych wspinających się na mury.[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”none”]W większości firm możemy podzielić osoby które tworzą nowe produkty i usługi na trzy kasty. Biznes, Technologia i Design. Dzięki temu wiemy jak zarobić, jak zrobić i co zrobić żeby ktoś chciał tego używać. W idealnym świecie koegzystowałyby w harmonii tworząc tęczowy świat radości. Jednak nie bez powodu ustaliłem taką kolejność przy ich wymienianiu.[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542111977767{padding-top: 50px !important;}”]

Biznes

[/vc_column_text][vc_single_image image=”3257″ img_size=”large” css=”.vc_custom_1542111987066{padding-top: 50px !important;padding-bottom: 50px !important;}”][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542111993262{padding-top: 0px !important;}”]To biznes stoi na wzgórzu z buławą decydując o kierunku ostatecznych działań. Mówi też kiedy Ci designerzy mają przestać strzelać z katapult. Wielu projektantów dzielnie walczy w swoich firmach o decyzyjny stołek dobrego designu. Ja postanowiłem obrać inną strategię.[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112002143{padding-top: 50px !important;padding-bottom: 50px !important;}”]

Jeśli nie możesz ich pokonać, przyłącz się!

[/vc_column_text][vc_column_text]W teorii ścieżka którą przeszedłem wygląda dość prosto. Designer, design manager, product manager. Nazwy stanowisk nawet podobne. Jednak na każdym z tych stanowisk musiałem wyraźnie zmienić sposób myślenia o otaczającej mnie rzeczywistości.[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112017205{padding-top: 50px !important;}”]

Od Designera

[/vc_column_text][vc_single_image image=”3258″ img_size=”large” css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112027476{padding-top: 50px !important;padding-bottom: 50px !important;}”][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112035513{padding-top: 0px !important;}”]Jako projektant jesteś skupiony na małym wycinku rzeczywistości. Wyglądzie, ergonomii i czasem użyteczności. Prawdopodobnie siedzisz w kreatywnym silosie z innymi projektantami. Macie fajną sofę i kilka tablic do przyklejania karteczek. Jednak to nadal zamknięte środowisko do którego napływają “taski”. Wyrosłe na wymaganiach stworzonych “na zewnątrz”.

W czasie mojej pracy obserwowałem wiele niedoskonałości i błędów w założeniach i wymaganiach. Utrudniały one tworzenie użytecznych produktów i usług. Czasem to uniemożliwiały, a dział designu modlił się o zaoranie projektu. Można byłoby ich uniknąć, gdyby w tworzeniu architektury rozwiązania brał udział ktoś z “designerskim” patrzeniem na świat.

Co wtedy zwykle robią moi koledzy projektanci (i ja)? Wprowadzają warsztaty projektowe. Taka okazja daje dość dużo czasu, by nauczyć innych naszego podejścia do tworzenia rzeczy.

Zbierzmy biznes, technologię i design na warsztacie w jednym miejscu i dojdźmy do świetnego rozwiązania! Ale, ale. W tym zdaniu mamy dwa problemy “zbierzmy” i “warsztat”.[/vc_column_text][vc_single_image image=”3259″ img_size=”large” css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112042713{padding-top: 50px !important;padding-bottom: 0px !important;}”][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112049696{padding-top: 50px !important;}”]Kradzież, powiedzmy sześciu osób z różnych działów, na kilkudniowy warsztat Design Sprintu graniczy z cudem. Jeśli w grę wchodzą zewnętrzni klienci, pomnóżcie trudność razy pięć.

Trzeba pamiętać, że warsztaty powinny odbyć się przed ustaleniem wymagań i rozpoczęciem prac. Połączmy to z presją czasu, ograniczonym budżetem, a w branży IT Agilowej metodzie pracy – która traktuję ciągłą zmianę jako paradygmat.

Następnie biznes będzie musiał zmierzyć czy wartość wytworzona na takich warsztatach przeważa nad kosztami. A wycenić to trudno. Nie jest to gotowy kod, model 3d, wyprodukowane produkty. Są to zweryfikowane idee na produkt, lub funkcjonalność.

Jako projektant widzę w tym wartość jakościową, ale rozumiem też że ciężko to ocenić osobie nad którą wisi zbilansowanie budżetu. Zwłaszcza że stworzenie warsztatu z którego wyciągniemy odpowiednią wartość nie jest łatwą sprawą. Potrzeba do tego doświadczonej osoby z odpowiednimi umiejętnościami warsztatowymi i społecznymi by zapanować nad tą wesołą gromadką. ;)[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”none”]Już jako Design Manager zastanawiałem się, co mogę zrobić by mieć większy wpływ na kształt projektów które przychodzą do naszego działu. Uznałem że muszę zostać Product Managerem i zająć się tym u podstaw.

Długo przygotowywałem się do tej zmiany. Muszę przyznać, że pomogły mi w tym doświadczenia przy komercjalizowaniu własnych designerskich produktów. Polecam wszystkim projektantom. Choć raz wyprodukujcie i sprzedajcie swoje dzieła. To dobra nauka pokory.

Wyjście z designu to jak odstawienie twardych dragów. Biznes trzeba mocno przekonać bo przecież jesteś designerem. Koledzy projektanci mówią Ci że już nie jesteś z ich klubu. Sam w sobie czujesz się jakbyś porzucał swoją świetlistą ścieżkę Dietera Ramsa i Johnatana Ive w zmienianiu świata na lepsze.[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112064135{padding-top: 50px !important;}”]

Do Product Managera

[/vc_column_text][vc_single_image image=”3261″ img_size=”large” css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112071710{padding-top: 50px !important;padding-bottom: 50px !important;}”][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112077904{padding-top: 0px !important;}”]Projektanci są skupieni na użytkowniku, ergonomii i wyglądzie. To dobrze, od tego są. Ale trzeba się tego oduczyć jeśli chcesz zostać “człowiekiem od produktu”. Gdy zostałem Product Managerem stanęła przede mną o wiele bardziej skomplikowana układanka, nad którą czujnym okiem wisi wielkie oko finansowania.

Product Manager nie jest funkcją do której przygotowuje jakakolwiek uczelnia czy kurs. To osoba odpowiedzialna za sukces produktu, prowadzi go od idei do śmierci. Często nazywa się ją CEO produktu, lub firmą w firmie. Musisz myśleć jak przedsiębiorca i o tylu rzeczach ile przedsiębiorca. Od strategii produktu, profilowaniu użytkownika, wdrożeniu po marketing. Uważam że interdyscyplinarna wiedza której wymaga się w czasie nauki od projektantów, tworzy idealną podbudowę do bycia dobrym Product Managerem.

Już dużo wcześniej zacząłem się przygotowywać do tej zmiany. Zgłębiłem zasady budowy modeli biznesowych. Lean Startup, Canvasy i teoria sprzedaży to dobra pożywka na początek. Pomogły mi książki o strategii UX, które leżą dokładnie pośrodku designu i biznesu. Musiałem być gąbką na wiedzę marketingową i analityczną. Kanał “The Futur” Chrisa Do na Youtubie pozwolił mi wejść w głowę stratega wywodzącego się z designu. Już podczas pracy poznałem narzędzia takie jak NPV, Inżynieria Wymagań i zdobywałem szlify w kontakcie z klientem.[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112085219{padding-top: 50px !important;padding-bottom: 50px !important;}”]

Designerzy do biznesu!

[/vc_column_text][vc_single_image image=”3267″ img_size=”large” css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112093215{padding-top: 0px !important;}”][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112099301{padding-top: 50px !important;}”]Przygotujcie się na tworzenie cenników, perspektyw finansowych i strategii marketingowych. Porzućcie Photoshopa i SolidWorksa, przywitajcie się z PowerPointem i Excelem.

Rysować będziecie w domu, a w pracy kolorować tabelki. Ale z myślą, że to te tabelki mają największe przełożenie na to co powstaje w realnym świecie, a co zostaje na renderach koncepcyjnych. Zamiast z elektronikami, programistami i managerami, będziecie się spotykać z nimi wszystkimi i dodatkowo klientami. Tak na prawdę dalej będziecie projektować, tylko inaczej.

Pozostała we mnie część designera pomaga kreować lepsze produkty i usługi jako Product Manager. Dostałem to co chciałem i uczestniczę w tworzeniu architektury nowych rozwiązań od samego początku. Mogę przemycać dobre praktyki użyteczności i designu, zwracać uwagę na potrzeby użytkownika. Nie chodzi tu o ładniejszą formę. Z powodu stanowiska znajduję się zawsze w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze by trzymać rękę na pulsie.

Dobry design można osiągnąć przez zmodyfikowany model biznesowy, sposób komunikacji z klientem końcowym, wprowadzanie metod projektowych do analizy biznesowej, bycie adwokatem użytkownika. Mądrze wpływając na priorytety zadań, można nawet sprawić by działy technologii i designu żyły w harmonii tworząc świetne produkty.

 

O to przecież nam wszystkim chodzi.

[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112106183{padding-top: 50px !important;}”]

Widzieć inaczej

[/vc_column_text][vc_single_image image=”3262″ img_size=”large” alignment=”center” css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112113030{padding-top: 50px !important;padding-bottom: 50px !important;}”][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112119346{padding-top: 0px !important;}”]Ludzie z branż kreatywnych są szkoleni w szukaniu wysublimowanych wzorów w chaosie oczekiwań klienta. Do tego w bardzo trudnej branży wizualnej, w której czyjś gust może wpłynąć na sukces lub porażkę. Trzeba wejść w cudzą głowę i rozwiązać problem którego nie jest w stanie jasno określić.

Stworzyć logo reprezentujące idee jego firmy. Zaprojektować produkt który zmieści się w wymaganiach finansowych i potrzebach użytkownika. To trudne zadanie ocierające się o psychologię, marketing, sztuki wizualne, zrozumienie biznesu i metod technologicznych.

To powoduje że Designerzy mogą z powodzeniem odnaleźć się w roli Product Managerów, a Biznes może wykorzystać ich inne spojrzenie na świat. Nie w designerskim silosie, a przyłączając ich do swojego grona.

 

Pozwólcie im szukać wzorów w biznesowej rzeczywistości.

[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”none” css=”.vc_custom_1542112126142{padding-top: 50px !important;}”]Dzięki za przeczytanie artykułu w którym opisałem przemianę którą odbyłem w ciągu ostatnich trzech lat.

Tym wpisem chciałem zachęcić designerów o śmielszym myśleniu w kryteriach biznesowych. Natomiast biznesmenów do większej wiary w możliwości jakie daje myślenie projektowe. Im lepiej będziemy się wzajemnie rozumieć, tym lepsze produkty i usługi będą wychodzić z naszych rąk.

 

Wszystkich chętnych zapraszam do mojego proflu na Facebooku, tam można mnie najłatwiej złapać i dowiedzieć się o nowościach. Kliknijcie też Demagica w menu, to kolejny bardzo ciekawy projekt. :)[/vc_column_text][social-media items_align=”center”][/vc_column][/vc_row]

Plastik-biodegradowalny-eko

Biodegradowalny plastik jedyną szansą planety?

[vc_row][vc_column][vc_column_text css_animation=”none”]Dla dobra naszej planety musimy nadal używać plastiku, ale wybierać jego rodzaj świadomie. Przyszłość to nie bawełniane torby i słomki z bambusa, a biodegradowalne tworzywa sztuczne.[/vc_column_text][vc_column_text css=”.vc_custom_1541702882773{padding-top: 50px !important;}”][simple-author-box][/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1540515073270{padding-top: 100px !important;}”]

“It’s madness!”…”This is LIDL!”

[/vc_column_text][vc_single_image image=”3196″ img_size=”large” alignment=”center” css_animation=”fadeIn”][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]Jakiś czas temu stałem w Lidlu oglądając stoisko z pieczywem. Nagle zbliżyła się do mnie pewna kobieta. Zobaczyłem w jej oczach że wypatrzyła sobie pyszny bochenek chleba. Wzięła zatem jednorazową plastikową rękawiczkę i zaczęła ją ubierać.

Zacząłem się temu przypatrywać z uwagą. Po dwóch minutach walki z plastikową rękawiczką udało się! Otworzyła drzwiczki szafki z chlebami. Wzięła przez tą rękawiczkę ostatni bochenek chleba z czarnuszką. Włożyła go do siatki i wyrzuciła rękawiczkę. Pomyślałem sobie “It’s madness”. Cieszę się że nie trafiłem na Spartankę. :)[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]Dlatego bardzo ucieszyłem się gdy wczoraj Unia Europejska zakazała produkcji jednorazówek z plastiku. Bardzo dobry ruch, podpisuje się rękami i nogami. Niezależnie od tego zauważyłem pozytywny ferment społeczny w kwestii plastiku i jego chorobliwej nadkonsumpcji.[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1540515066641{padding-top: 100px !important;}”]

Świat bez plastiku?

[/vc_column_text][vc_single_image image=”3197″ img_size=”large” alignment=”center” css_animation=”fadeIn”][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]No właśnie nie za bardzo. Tworzywa sztuczne to genialny wynalazek pod względem funkcji i właściwości fizycznych. Trwały, elastyczny i tani. Nie damy rady zastąpić go drewnem, bambusem i słomkami ze słomy. Może w modnych knajpach tak, ale nie w przypadku masowej produkcji.

Wyroby z plastiku posiadają niski koszt energetyczny i małe zużycie wody w czasie produkcji. Dzisiejszy świat zmaga się nie tylko z górami śmieci, ale też z gigantyczną emisją CO2 i postępującymi niedoborami wody.

Porównajmy ekologiczną bawełnianą torbę z plastikową siatką. W przypadku gdy używamy plastikowych siatek tylko jednokrotnie, bawełniana torba dorówna im w śladzie węglowym dopiero po 170 użyciach. Dodatkowo bawełna jest bardzo spragnioną rośliną i na produkcję jednej torby zużywamy 2500 litrów wody.

Co z opakowaniami kosmetyków, chemii gosporadczej, mięsa, obudowami przedmiotów codziennego użytku? Nie sądzę że cały świat przejdzie na zero waste economy. Trzeba znaleźć rozwiązania które pogodzą potrzeby konsumentów i środowiska.[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]Okazuje się na szczęście, że mamy kilku kandydatów którzy mogą być rozjemcami w wojnie o plastik. Zobaczmy kilka materiałów które mogą być zamiennikiem dzisiejszych niebiodegradowalnych tworzyw sztucznych.[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1540515061254{padding-top: 100px !important;}”]

PLA

[/vc_column_text][vc_single_image image=”3198″ img_size=”large” alignment=”center” css_animation=”fadeIn”][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]Poliaktyd, inaczej poli(kwas mlekowy). Wynaleziony przez firmę DuPont w 1932 w ramach eksperymentów podgrzewania kwasu mlekowego w próżni.

Jest jednym z najbardziej rozpowszechnionych tworzyw biodegradowalnych. Na pewno najbardziej znanym z powodu szerokiego zastosowania w domowych drukarkach 3D. Od dawna stosuje się go do produkcji samowchłaniających się nici chirurgicznych. Produkuje się z niego m.in. butelki i kubki.

W zależności od sposobu produkcji biodegraduje w okresie od 70 dni do 2 lat do związków analogicznych do rozkładu materii roślinnej.[/vc_column_text][vc_single_image image=”3199″ img_size=”large” alignment=”center” css_animation=”fadeIn”][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]Produkuje się go z surowców odnawialnych takich jak mączka kukurydziana, trzcina cukrowa i innych roślin zawierających skrobie. Jego wielką zaletą jest możliwość jego zastosowania w dzisiejszych procesach produkcyjnych takich jak wtrysk wysokociśnieniowy, wytłaczanie, druk 3d. Wystarczy dostosować w ciągu dnia parametry maszyn.

Tworzywo idealne. Prawie, mamy kilka łyżek dźęgciu w tym kotle miodu. To stosunkowo drogi materiał. Surowiec do produkcji PLA musimy hodować na polach uprawnych, przez co może konkurować o zasoby z branżą spożywczą.

Jest również mniej wytrzymały mechanicznie niż najpopularniejsze tworzywo które nas na co dzień otacza – ABS (kopolimer akrylonitrylo-butadieno-styrenowy). To powoduje że jest mało popularny w świecie masowej produkcji przedmiotów codziennego użytku.[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1540515054487{padding-top: 100px !important;}”]

PBAT

[/vc_column_text][vc_single_image image=”3200″ img_size=”large” alignment=”center” css_animation=”fadeIn”][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]Tereftalan adypinianu polibutylenu. Stworzony jako zamiennik znanego nam PET, stosowanego do produkcji butelek i bardzo odpornego na biodegradacje.

Jego główną zaletą i wadą jest surowiec z którego jest produkowany. Ropa naftowa. Co prawda zużywamy do jego produkcji surowiec nieodnawialny, ale dzięki temu cena PBAT jest stosunkowo niska i nie tworzy zagrożenia konkurowania o areał uprawny z branżą spożywczą. Jest materiałem wewnętrznie nieuporządkowanym, czyli nie jest w stanie tworzyć sieci krystalicznej. Powoduje to że jest bardzo elastyczny. Wielu producentów miesza go z opisywanym wyżej PLA tworząc tworzywa o zmienionych parametrach.

Biodegraduje po około 80 dniach po zakopaniu w ziemi. Produkowane są z niego m.in. folie spożywcze, powłoki wodoodporne do papierowych kubków, jednorazowe opakowania na żywność, plastikowe torby, worki na śmieci i folie stosowane w ogrodnictwie.[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1540515047734{padding-top: 100px !important;}”]

PBS

[/vc_column_text][vc_single_image image=”3201″ img_size=”large” alignment=”center” css_animation=”fadeIn”][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]Bursztynian polibutylenu. Pierwszy raz otrzymany przez portugalskiego naukowca Agostinho Vicente Lourenço w roku 1863. Zapomniany do lat 90. XX wieku. Dzisiaj wraca do łask.

Podobnie jak PBAT jest obecnie produkowany z ropy naftowej. Jednak wielu producentów eksperymentuje ze stosowaniem kwasu bursztynowego pochodzenia naturalnego do produkcji PBS. Ulega biodegradacji po około 100 dniach po zakopaniu w ziemi. Jest rozkładany przez wiele rodzajów grzybów i bakterii do postaci wody i CO2.

Nadaje się do produkcji wytrzymałych przedmiotów codziennego użytku. PBS stosuje się do produkcji pojemników na żywność i kosmetyki, skrzyń, toreb, sztućców, talerzy, kubków, artykułów medycznych. Może rozwiązać problem zanieczyszczania mórz jako materiał do produkcji sieci rybackich. Poszukuje się sposobów jego wykorzystania w branży leśnej, budowlanej i wielu innych.

PBS jest jednym z najbardziej obiecujących biodegradowalnych tworzyw sztucznych. Ekologiczny, zjadany przez bakterie, już niedługo będzie produkowany z surowców odnawialnych. Dobry plastik. :)[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1540516368687{padding-top: 100px !important;}”]

Plastic is dead, long live the plastic

[/vc_column_text][vc_single_image image=”3202″ img_size=”large” alignment=”center” css_animation=”fadeIn”][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]Tworzywa sztuczne nie są złem samym w sobie, winne są jego niebiodegradowalne odmiany. Nie damy rady produkować wszystkiego z surowców naturalnych. Byłoby to zanacznie gorsze dla ekosystemu niż dalsze stosowanie dzisiejszych odmian plastiku. Rocznie produkujemy 300 mln ton tworzyw. Paradoksalnie przerzucając się na eko, emisje CO2 i zużycie wody wzrosłyby geometrycznie.

Nie stać na to ani nas, ani naszej planety. Żyjemy w skomplikowanych czasach, nasze działania wywołują łańcuchy przyczynowo skutkowe na które nie ma łatwych rozwiązań. Nie możemy sobie pozwolić na czarno-białe myślenie.

Musimy używać plastiku dla dobra naszej planety, ale róbmy to świadomie. Zwracajcie uwagę z czego są produkowane kupowane przez was plasticzane produkty. Szukajcie tych stworzonych z biodegradowalnych PBS, PBAT i PLA. Jeśli ich nie znajdziecie, pytajcie producentów kiedy zaczną je stosować.[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row]

TRIZ-metodyka-rozwiazywania-innowacyjnych-problemow

Myśl jak inżynier – recenzja książki wprowadzającej w TRIZ

[vc_row][vc_column][vc_message css_animation=”none”]Z wpisu dowiesz się:

  • Co to w skrócie jest TRIZ
  • Komu może się przydać
  • Czy warto zainwestować w opisywaną książkę
[/vc_message][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1539450153458{padding-top: 50px !important;}”]Znajomy z pracy zajmuje się projektowaniem elektroniki i jest rasowym wynalazcą. Tworzy różnego rodzaju machinerie. Ostatnio pochwalił mi się że przerabia dla swojego sparaliżowanego znajomego wózek inwalidzki ze sterowania palcem na sterowanie brodą. Jestem ciągle pod wrażeniem.

Stosuje on w swojej pracy reguły TRIZu i jest ich mocnym propagatorem. Nie chciałem się z nim kłócić, więc po prostu wziąłem się do nauki. Dwa tygodnie temu dostałem do ręki egzemplarz nowego wydania polskiej książki wprowadzającej do tej metodyki. Dzisiaj chciałem podzielić się moimi wrażeniami.[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_single_image image=”3162″ img_size=”large” css_animation=”fadeIn”][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_single_image image=”3167″ img_size=”large” alignment=”center” css_animation=”fadeIn”][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]Razem z książką dostałem bardzo fajny plakat z Matrycą Sprzeczności, klasycznym narzędziem TRIZu.[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1539449134918{padding-top: 50px !important;}”]

Czym jest w ogóle ten TRIZ?

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]TRIZ jest metodą rozkładania złożonych problemów na czynniki pierwsze. Wprowadzaniu ich w mniej, lub bardziej złożone algorytmy. W efekcie dochodzenie do zaskakujących rozwiązań, które nie przyszły by nam do głowy.

TRIZ powstał w czasach dominacji ciężkiej mechaniki, więc jego podstawowe narzędzia skupiają się na rozwiązywaniu tego typu problemów. Jednak jest wachlarz różnych metod opracowywanych w czasach współczesnych, które odpowiadają na szereg wyzwań związanych z nowymi dziedzinami techniki i biznesu.[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1539449126463{padding-top: 50px !important;}”]

Autorzy

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]Mamy do czynienia z plejadą specjalistów związanych z tworzeniem innowacji. Nie tylko technicznych, ale też humanistycznych. Wymienię pokrótce, żeby nie zanudzić tytułami.

Sergei Ikovenko – prof. MIT i Uniwersytetu w Medford. 30 lat doświadczenia w tworzeniu innowacji.

A także: Sergey Yatsunenko, Piotr Karendał, Małgorzeata Przymusiała, Serhiy Kobyakov, Jerzy Obojski, Zakhar Vintman[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1539449117208{padding-top: 50px !important;}”]

Co znajdziemy w środku

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]Jest podzielona na trzy części. Pierwsza to informacje dotyczące różnych sposobów rozwiązywania problemów. Szczerze, nie miałem świadomości że jest ich aż tyle. Do tej pory nie widziałem tak dokładnej listy z ich analizą. Od klasycznej Burzy Mózgów, przez Model Kano, po Mapy Strategii. Tych dwóch ostatnich nie znałem. ;)[/vc_column_text][vc_single_image image=”3164″ img_size=”large” css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1539449105848{padding-top: 50px !important;}”][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]To moja ulubiona część książki. Zachęca do mocnego wgłębienia się w temat i podaje wyraźne drogowskazy. Od projektanta, przez mechanika do managera, każdy znajdzie coś dla siebie. Otwiera umysł na nową wiedzę.[/vc_column_text][vc_single_image image=”3165″ img_size=”large” css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1539449089055{padding-top: 50px !important;}”][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]Druga część książki to twarda wiedza. Dowiedziałem się jak prowadzić Analizę Funkcyjną produktów. Potem jak zbadać Łańcuch Przyczynowo-skutkowy, żeby na koniec zmniejszyć ilość potrzebnych w produkcie elementów poprzez Trimming.

Są to podstawowe umiejętności, które każdy może przyswoić. Nie potrzeba do tego tytułu inżyniera. Nie będę namawiał żebyś rzucał wszystko i zaczął siedzieć nosem w TRIZowych tabelach. Często nie ma na to czasu. Chodzi o zrozumienie zasad którymi rządzą się złożone systemy. TRIZ pozwala nam się ich nie bać. Przecież wszystko można rozłożyć na czynniki pierwsze i rozwiązać problemy po kolei. Dla mnie to jest największa wartość tej książki i samej metodyki.[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1539450126113{padding-top: 50px !important;}”]

Przykładowe ćwiczenie

[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]Pusta butelka leży szyjką do dołu na banknocie. Za zadanie mamy wyciągnąć banknot, ale bez dotykania ręką butelki.

Nie miałem zbyt wielu pomysłów, ani weny na kreatywność. Miałem za to wykorzystać narzędzia TRIZ. Początkowo byłem sceptyczny, ale cholera to działa! Wymyśliłem dzięki nim dużą ilość sposobów, które potem wydały się mi oczywiście oczywiste. 🙂

  • Można dotknąć butelki przez coś
  • Obrócić szybko stół przykładając do butelki książkę!
  • Napompować balony i zablokować butelkę!
  • Wypełnić pokój ciężkim gazem żeby butelka pełna powietrza uniosła się do góry

Nie wiem jak to wygląda z waszej perspektywy, ale ja byłem pod swoim dużym wrażeniem. Te pomysły po prostu “weszły”.[/vc_column_text][vc_single_image image=”3166″ img_size=”large” alignment=”center” style=”vc_box_rounded” css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1539449074626{padding-top: 50px !important;}”][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]Część trzecia to dodatki, ćwiczenia, przykłady rozwiązywania różnych problemów za pomocą TRIZ. Totalny klasyk, czyli 40 Zasad Wynalazczych opracowanych na podstawie analizy 400 000 patentów.[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_single_image image=”3163″ img_size=”medium” alignment=”center” style=”vc_box_rounded” css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1539449062825{padding-top: 50px !important;}”][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]Na deser dostajemy jeszcze biografię twórcy TRIZ, Henryka Altszullera. Jest to ciekawa historia kucia innowacji w głębokiej stalinowskiej ZSRR. Tak bardzo stalinowskiej, że zaczął ją stosować w Gułagu… Możecie też zapoznać się z jego burzliwą historią tutaj.[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1539449050482{padding-top: 50px !important;}”]

Moja opinia

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]Książka nie dla każdego. Hej, jest to w końcu podręcznik algorytmicznej metodyki rozwiązywania problemów.

Z mojej strony na pewno zyskałem nowy horyzont spojrzenia na świat. Świat systemów, podsystemów i sypersystemów związanych ze sobą w ciąg przyczynowo skutkowy. Myślę że każdy inżynier po jakimś czasie zaczyna tak myśleć. Więc chyba teraz już mogę mówić “Trust me, I’m an engineer”?[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1539449041624{padding-top: 50px !important;}”]

Hot, or not

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]Książka kosztuje 140 złotych. Czy warto? Polecam. Osobom związanym z mechaniką, mechatroniką, “twardym” wzornictwem przemysłowym. Które nie interesowały się do tej pory TRIZ, albo miały bardzo ograniczony kontakt i mają ochotę się z nim zapoznać. To najtańszy sposób żeby zdobyć tą wiedzę.

To poziom podstawowy. Więc mogą się nią też zainteresować hobbiści majsterkowania, domowi wynalazcy i każdy kogo interesuje wejście w głowę doświadczonego inżyniera.[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text]Bądźcie na bieżąco, polubcie nasz fanpage na facebooku.[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row]

Ghost in the shell

BrainNet – Pierwsza sieć mózgów. Nasza analiza

[vc_row][vc_column][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]W ostatnich dniach internet zalała wiadomość o powstaniu “Pierwszej sieci społecznościowej łączącej bezpośrednio ludzkie mózgi”. Jak to osiągnęli i czy mogę zrobić to w domu? Siostro, Analiza![/vc_column_text][vc_single_image image=”3148″ img_size=”medium” alignment=”center” style=”vc_box_circle_2″ css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1538674815932{padding-top: 50px !important;}”][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1538674778750{padding-top: 50px !important;}”]

Co jest lepsze niż dwa mózgi? Trzy mózgi.

 

Tak samo pomyślał Andrea Stocco i jego koledzy z tego samego uniwersytetu. Już w 2015 roku na Uniwersytecie w Waszyngtonie udało się połączyć mózgi dwójki osób. Wtedy grały one w zabawę “20 pytań”. Jednak Andrea postanowił połączyć trzy mózgi w sieć nazwaną przez nich BrainNet. W której właściciele mózgów grali w grę. Uczestnicy mieli decydować jak obracać spadające klocki – taki tetris. Ale tylko dwójka z nich widziała ekran, informowały trzecią czy ma obracać klocek.

Robili to wpatrując się w dwie diody LED, oznaczające TAK i NIE. Jedna świeciła z częstotliwością 15Hz, druga 17Hz. Mała różnica, ale okazuje się że wywołują one całkiem inny sygnał w mózgu. Ten sygnał był przesyłany do świadomości obracacza klocków, który mógł zdecydować co zrobić. Co najciekawsze, po jakimś czasie mógł ocenić od kogo przychodzi dany sygnał i zweryfikować kto jest bardziej wiarygodny.

Nie można wyobrazić sobie bliższej interakcji. Te osoby faktycznie siedziały sobie w głowach. Tylko w zasadzie jak? Odpowiedź to rozwój dwóch technologii.[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]

Czytniki EEG

[/vc_column_text][vc_single_image image=”3150″ img_size=”large” alignment=”center” css_animation=”fadeIn”][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1538675231636{padding-top: 50px !important;}”]Albo inaczej mówiąc, elektronec… elektroencefalograf. Odbiera słabe sygnały na powierzchni skóry w miejscach w których umieszczone są elektrody. Każda elektroda elektroencefalografu ma osobny kanał którym przekazuje informacje. Są one interpretowane przez skomplikowane algorytmy. Możemy w ten sposób analizować fale mózgowe i to jak mózg reaguje na określone bodźce.

Kiedyś przypominały czepki do pływania z dziesiątkami kabli. Dzisiaj już jest nieco inaczej. Wyżej widzicie przykład nowoczesnego bezprzewodowego czytnika EEG firmy Emotiv. Są mniej dokładne niż laboratoryjne, ale wiele osób używa ich do wspomagania medytacji, sesji terapeutycznych, lub sprawdzania jak działa ich mózg.

Osobiście nie przekonałem się nigdy do trendu “zmierz wszystko”. Leży on u podstaw większości urządzeń wearable, a został wyniesiony do sześcianu przez IoT nakładki na penisa zbierające statystyki. Czuję że zabiera mi to swobodę. Jednak czaję się na czytnik EEG dla celów zdalnego sterowania elektroniką. Wystarczy nam kilka modułów Arduino i jedno z urządzeń które prezentuje na dole.[/vc_column_text][vc_single_image image=”3152″ img_size=”medium” alignment=”center” css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1538674692679{padding-top: 50px !important;}”][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]

Model Insight możemy dorwać za 299 dolarów. Ale ma tylko 5 kanałów, więc rozdzielczość może nie powalać

[/vc_column_text][vc_single_image image=”3151″ img_size=”medium” alignment=”center” css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1538674697735{padding-top: 50px !important;}”][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]

Epoc+ to już kwota 799$. 14 kanałów i masa innych bajerów. <3

[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]Tutaj tutorial jak zrobić telewizor sterowany myślami. ;)[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1538674684093{padding-top: 50px !important;}”]

Przezczaszkowa stymulacja magnetyczna

[/vc_column_text][vc_single_image image=”3153″ img_size=”large” css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1538675272762{padding-top: 50px !important;}”][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1538675266742{padding-top: 50px !important;}”]Jest to precyzyjny elektromagnes który może depolaryzować neurony w naszym mózgu. Szybko zmieniające się pole elektromagnetyczne powoduje że w neuronach może wyzwolić się słaby impuls elektryczny. Jakby nie było to bardziej cywilizowana forma elektrowstrząsów które możemy pamiętać z filmu “Lot nad kukułczym gniazdem”.

Kiedyś stosowany w leczeniu migren, choroby Parkinsona i depresji. Dziś wiedza o mózgu jest już tak zaawansowana, że jesteśmy w stanie przesyłać informacje bezpośrednio do umysłu. Wszystko polega na odpowiednim stymulowaniu mózgu w bardzo określonym jego obszarze.

Ta technologia mnie ekscytuje, ale też trochę przeraża. Wyobraźcie sobie że ktoś będzie mógł przesyłać wam zupełnie niechciane obrazy. Wtedy aluminiowe czapeczki przestaną być śmieszne.[/vc_column_text][vc_single_image source=”external_link” alignment=”center” css_animation=”fadeIn” custom_src=”http://drive.google.com/uc?export=download&id=1tDN4frqxXvxh0NbqwgFX_ZDb-p5Rfbyl” css=”.vc_custom_1538674663166{padding-top: 50px !important;}”][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1538674657807{padding-top: 50px !important;}”]Niestety nie można ot kupić sobie takiego sprzętu. Zostaje nam DIY z cewek od odkurzacza. Myślę że komercyjnie dostępne urządzenia tego typu to kwestia 5-10 lat. To nie jest jakaś kosmiczna technologia, bo chodzi o cewki. A cewki mamy wszędzie, tylko tutaj wymaga się bardzo dużej precyzji w wykonaniu i późniejszym działaniu.[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]Jednak jeśli ktoś na prawdę by chciał tym pobawić, to na pewno jedną taką maszynkę ma krakowski wydział psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Raczej nie dają tego do rąk obcym z ulicy, ale może da się bez spędzania 5 lat na wydziale. 🙂 Poszukajcie też na wydziałach psychologii w swoich miastach.[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1538674632432{padding-top: 50px !important;}”]

BrainNet przyszłością?

[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1538675320799{padding-top: 50px !important;}”]Technologia ma być rozwijana do celów grupowego rozwiązywania problemów. Natychmiastowa komunikacja bez problemów związanych z doborem słów, mimiki i gestów? Brzmi kusząco. Ciężko sobie wyobrazić możliwości takiego połączenia możliwości wielu umysłów. To jednak jeszcze pieśń przyszłości, więc w tej chwili zostają nam filmy.[/vc_column_text][vc_single_image image=”3154″ img_size=”large” alignment=”center” css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1538674649738{padding-top: 50px !important;}”][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]Wpadajcie na facebooka i zobaczcie inne nasze posty. :)[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row]
Kurtka Grafen

Pierwsza kurtka z grafenu, nasza analiza

[vc_row][vc_column][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]Świat właśnie obiegła informacja o sprzedaży pierwszej kurtki z grafenu. Cena to skromne 595 euro (2250 złotych).

Zupełnie bez ironii. Patrząc na ceny grafenu w polskim sklepie grafenowym cena wydaje się racjonalna. W tej chwili cała pierwsza seria już została wykupiona, więc chętni będą musieli chwilę poczekać.

Jeśli ktoś jeszcze nie wie czemu grafen jest taki fajny -> zobacz na Futurism[/vc_column_text][vc_column_text css=”.vc_custom_1538492896804{padding-top: 50px !important;}”]

Tech Brothers

[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”fadeIn”]Volebak brothers

 

Producentem jest firma założona w Szwajcarii przez dwóch braci, fanatyków węd… sportu. Dwa lata temu uznali że zaczną tworzyć najnowocześniejsze ubrania na świecie. Oprócz grafenowej kurtki, mają też np. koszulki zbrojone ceramiką, albo kurtki wykorzystujące luminescencje. Imponuje mi ich rozmach działalności i pęd ku bezkompromisowym rozwiązaniom. Chętnie dorwałbym się do ich możliwości technologicznych i zaginął na jakiś czas.[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1538515804764{padding-top: 50px !important;}”]

Grafenowe obietnice

Dwustronna wodoodporna kurtka. Jedna strona wykonana z membrany poliuretanowej, druga pokryta grafenem. Można porównać to do koca ratunkowego, tu też każda strona ma zupełnie inne właściwości. Bracia dają nam cały zestaw obietnic które kurtka z grafenu ma spełnić. Grzeje, ziębi, wentyluje, zabija bakterie, trzyma ciepło, przewodzi ciepło, przewodzi prąd – ale nie za bardzo. Cudowna kurtka, do tego dość gustowna.

Ostrożnie podchodzę do tak wybujałych obietnic. Spróbujmy przeanalizować jak może to wyglądać w rzeczywistości. Te właściwości charakteryzują grafen w różnych postaciach i mieszankach. Ale wszystkie na raz? Sprawdźmy.

 

Kurtka grafen

 

Technologia produkcji. Nie została jednoznacznie opisana, ale ze zdjęć grafenowego proszku na stronie można wnioskować że użyto sproszkowanego tlenku grafenu.

 

Tlenek grafenu

 

Następnie zmieszano go z gumo-podobnym materiałem i taka mieszaniną pokryto materiał kurtki. Widać ją jako poniższy charakterystyczny wzór.

 

 

To może pokrywać się z obietnicą, że warstwa grafenowa waży poniżej 1 grama.

1ml tlenku grafenu waży 4mg. Gram to 250ml, czyli mała butelka coli. Kosztorys też wydaje się zgrywać. 250ml grafenu kosztuje ok 500 złotych, więc jest to tylko mała część 2550 złotych ceny kurtki.

Jak to w końcu z obietnicami:

  • Przepuszczalność wilgoci
    • Zgadza się, grafen ma specyficzną właściwość przepuszczania cząsteczek wody i zatrzymywania niemal wszystkiego innego. Magick! Tylko że po drodze jest membrana poliuretanowa, jej właściwości będą wąskim gardłem. Pamiętajmy że nie mamy do czynienia z powłoką z samego grafenu, jest to mieszanka z kleiszczem.
  • Przewodzi prąd ale nie za bardzo
    • Grafen jest ultra przewodnikiem. Jednak skoro “przewodzi prąd ale nie za bardzo”, musieli ograniczyć ilość grafenu w powłoce. Co stawia pod znakiem zapytania jakość innych właściwości…
  • Grafen zmniejsza wilgotność blisko ciała
    • Sami przyznają że nie znają powodu takiego zachowania. Zbyt dużo czynników mogło wpływać na wynik, żeby uznać że to dzięki grafenowi. Uznaję to za nadinterpretacje.
  • Antybakteryjność
    • Antybakteryjność grafenu nie jest jeszcze jednoznacznie potwierdzona.
  • Bardzo dobrze przewodzi ciepło
    • Tak, grafen bardzo dobrze przenosi ciepło. Zazwyczaj w powietrze, ale tutaj membrana poliuretanowa może działać jako izolator. Przenoszenie ciepła z ciepłego rejonu brzucha do rąk może być ciekawym dodatkiem. Jeśli oczywiście o to nam chodzi, bo ciało nie bez powodu redukuje ciepłotę kończyn. Zachowuje ją dla ważnych organów.
  • Działa jak radiator
    • Według producenta warstwa grafenu magazynuje ciepło. Można położyć kurtkę na grzejniku, a potem przez długi czas cieszyć się ciepłem. Coś tu nie gra. Albo dobre przewodnictwo cieplne, albo długie magazynowanie. To nie ma prawa się łączyć. Mamy tutaj dwie sprzeczne właściwości w opisie. Marketing?
[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1538585258863{padding-top: 50px !important;padding-bottom: 50px !important;}”]

Podsumujmy

 

Jestem technofreakiem, gdybym miał wolne 595 euro na pewno sprawiłbym sobie kurtkę z grafenu. Podziwiam przecieranie szlaków nowym technologiom i wprowadzanie ich do produkcji. Więcej używanego grafenu = mniejsze jego koszta i już witamy się z gąską szeroko dostępnego materiału przyszłości. Jednak obietnice którymi jesteśmy karmieni nie wyglądają na realne. Zwłaszcza paradoks magazynującego ciepło materiału o świetnym przewodnictwie cieplnym zaburza mi logiczny przekaz tego produktu.

A wy jak sądzicie? Już zamawiacie swoją kurtkę z grafenu w przedsprzedaży drugiej parti?

Dajcie znać na naszym facebooku.[/vc_column_text][social-media items_align=”center”][/vc_column][/vc_row]

win win situation

Czy win-win się mi opłaca?

[vc_row][vc_column][vc_message message_box_style=”solid-icon” message_box_color=”peacoc” icon_fontawesome=”fa fa-bullhorn” css_animation=”fadeIn”]
Z tego wpisu dowiesz się:
  • Czemu w problematycznych sytuacjach warto empatyzować wbrew instynktowi?
  • Czy wedle teorii gier dążenie do sytuacji win-win faktycznie się nam opłaca?
  • Co zrobić gdy druga strona nie dzieli naszej potrzeby wzajemnego zrozumienia
[/vc_message][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1538040226725{padding-top: 50px !important;}”]

Ostatnio usłyszałem zagadkę

[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1538039287434{padding-top: 50px !important;}”]Poruszającą zagadkę. Przeczytajcie ją i odpowiedzcie sobie w duchu.

Jedziesz dwumiejscowym samochodem. W pewnym momencie widzisz na przystanku:

  1. Kobietę (mężczyznę) swojego życia i wiesz że to ta jedyna okazja
  2. Przyjaciela który kiedyś uratował Ci życie i zaklina Cię o szybką pomoc w bardzo istotnej sprawie
  3. Umierającą staruszkę która koniecznie potrzebuje wizyty w szpitalu
Masz tylko jedno miejsce i musisz dokonać wyboru. Komu pomożesz?

Stracić szansę na miłość życia, zawieźć naszego przyjaciela który nas kiedyś uratował, czy pozwolić umrzeć starszej kobiecie.

Ciężki wybór. Mam na szczęście idealną odpowiedź, którą podzielę się na końcu tego artykułu. ;)[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1538040209534{padding-top: 50px !important;}”]

Wybieraj!

[/vc_column_text][vc_single_image image=”3104″ img_size=”large” alignment=”center” css_animation=”fadeIn”][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1538039070657{padding-top: 50px !important;}”]Często mierze się z podobnymi wyzwaniami prywatnie i w pracy. Wybory w kwestii budżetowania, priorytetów, doboru materiałów, zmniejszenia kosztów. To uniwersalny temat. Zastanawiając się nad nim, czy postawieni przed zdefiniowanym wyborem realną trudnością jest:

  • Zastana sytuacja i środowisko
  • Zamknięcie w ramie narzuconego myślenia

Jeśli funkcjonujemy w demokratycznym społeczeństwie – najczęściej to drugie. We wspomnianej przeze mnie zagadce, usztywniającą ramą są słowa “Komu pomożesz”. W tym momencie ktoś inny rozdał karty i muszę grać w jego grę. W tym momencie JA chce się szybko uwolnić od podbramkowej sytuacji, więc muszę myśleć o SOBIE.

W życiu będą to słowa “Albo kumple, albo ja”, w pracy “Musimy obniżyć cenę, albo stracimy klienta”.

Wchodzimy w grę, wybieraj! Idziesz z kumplami, wybierając wolność z naderwaną relacją. Czy zostajesz w domu oglądając seriale które też w sumie lubisz, ale oddalając się od znajomych. Obniżasz już teraz niską cenę i ryzykujesz opłacalność biznesu, czy obstajesz po obecnych stawkach i ryzykujesz stratę klienta.

Można te problemy rozwiązać na zasadzie win-win. Po wejściu w temat okaże się że partnerka jest zła za to że nie wypalił ostatni wypad do teatru. Natomiast klient ma z góry określony budżet i pisze się na mniej funkcjonalności, lub tańsze opakowanie.

Brzmi prosto. Jednak emocje i poczucie oblężonej twierdzy w które łatwo wpaść nie ułatwiają sytuacji. W tym momencie władze przejmuje gadzia część mózgu, odpowiedzialna za proste instynkty. Sekret polega na wyrwaniu się z tej ramy myślenia.

Paradoksalnie wymagane jest do tego wczucie się w otaczających nas ludzi i otoczenie. Nie myślę wtedy jak JA mam sobie poradzić w obecnej sytuacji, ale jak funkcjonuje otoczenie i czy można przewrócić wszystko do góry nogami. Staram się stosować do czterech poniższych punktów.

  • Przezwyciężam odruch ataku-ucieczki
  • Wczuwam się w otoczenie
  • Badam możliwości
  • Tworzę model sytuacji win-win
[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1538040197952{padding-top: 50px !important;}”]

Win-Win

[/vc_column_text][vc_single_image image=”3105″ img_size=”large” alignment=”center” onclick=”custom_link” img_link_target=”_blank” css_animation=”fadeIn” link=”https://ncase.me/trust/”][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1538040108629{padding-top: 50px !important;}”]Ok, tylko czy w ogóle opłaca się tworzyć takie sytuacje z naszego prywatnego punktu widzenia? Zawsze lepiej mieć dwa cukierki niż dzielić się z innym, zwłaszcza jeśli nie jest kimś bliskim. Wspomóżmy się teorią gier.

Można zagrać w dwie gry:

  • Grę o sumie zerowej

“Grażynka, pacz somsiad znowuż innym samochodem przyjechał. Złodziej jeden.” Chodzi o przekonanie że gramy o ograniczoną pulę zasobów, a zysk sąsiada to nasza strata.

  • Grę o sumie niezerowej

Tutaj mamy sytuację gdzie obie strony podejmują wysiłek by stworzyć dodatkową wartość. W efekcie osiągnąć sytuacje win-win, a przynajmniej uniknąć lose-lose.

Świetnie przedstawia to strona The Evolution of Trust. Opiera się o prostą grę w której dwóch graczy wrzuca monetę do maszyny. Mogą grać fair, albo oszukiwać z czego czerpią szybkie korzyści. Jeśli macie dłuższą chwilę (30 min), bardzo polecam. Opowiada w tle budującą opowieść o wigilijnym rozejmie w okopach I Wojny Światowej.

W skrócie gra obraca się wokół kwestii zaufania i jego wpływu na to jaki typ ludzi zbiera więcej z puli ogólnego bogactwa.

  • W sytuacji wzajemnego zrozumienia (0% niepewności wyniku) wygrywają osoby nakierowana na współprace z ograniczonym zaufaniem. Oddadzą cios gdy ktoś je oszuka. Nazwano je Copycat.
  • Gdy następuje pewien poziom niezrozumienia (1-10% niepewności wyniku), zwyciężają osoby nastawione na współprace wybaczające drobne błędy – które uznają za pomyłki. Copykitten.
  • Kiedy poziom zaufania jest niski (10-49% niepewności wyniku), prym wiodą osoby nastawione na wykorzystanie innych. Always Cheat.

W przypadku zdominowania gry przez osoby “Copycat” i “Copykitten” gra w zasadzie nigdy nie kończy. Pula ciągle rośnie, ponieważ gracze współpracują ze sobą tworząc nową wartość. Postawę Copykitten można polecić zwłaszcza przy kontaktach z ludźmi z obcych kręgów kulturowych w których niezamierzone błędy pojawiają się często.

Natomiast w przypadku totalnego braku zaufania i wygranej Always Cheatów, po wyeliminowaniu frajerów takie osoby nie są w stanie zwiększyć wartości puli bogactwa. Okopują się na swoich pozycjach ostrzeliwując z oddali. Jest to zbieżne z głosami krytyki na temat wielu międzynarodowych korporacji. Które mają być coraz mniej zdolnymi do tworzenia nowej wartości, a jedynie korzystania z uzyskanej pozycji.

Ten eksperyment wyraźnie pokazał mi, że opłaca się dążyć do sytuacji win-win. Nie tylko na zasadzie społecznej dobroci i filantropii. Ale faktycznie w długiej perspektywie jest to bardziej opłacalne dla mnie jako jednostki.[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1538040258521{padding-top: 50px !important;}”]

Czasem się nie da

[/vc_column_text][vc_single_image source=”external_link” alignment=”center” external_style=”vc_box_rounded” css_animation=”fadeIn” custom_src=”http://drive.google.com/uc?export=download&id=1IVvhQkHxbyH8p-1yyzv764JVSTQddLN7″ css=”.vc_custom_1537874707290{padding-top: 50px !important;}”][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1538040001972{padding-top: 50px !important;}”]Chcemy dojść do ładu, ale druga strona wyraźnie nie podziela naszej chęci. Zdarzają się i takie sytuacje. Co wtedy? Często taka osoba będzie cechowała się agresywnym stylem komunikacji, gdzie nawet rozmowa jest rodzajem pojedynku.

Agresja z naszej strony nie doprowadzi do niczego innego niż osiedlowa napierdówa. W takim wypadku ubranie mentalnego fraku i przestawienie się na styl komunikacyjny dyplomaty zdaje się dobrym pomysłem. Unikanie mówienia o uczuciach i traktowanie innych z uprzejmą rezerwą może pomóc wypalić agresje naszego oponenta. Nie trzeba od razu wkuwać protokół dyplomatyczny. Jest za to kilka prostych reguł którymi warto się kierować:

  • Unikaj określeń osobistych, koncentruj się na problemie
  • Zostawiaj dla drugiej strony furtkę do wybrnięcia z sytuacji
  • Bądź asertywny w wyrażaniu swoich potrzeb. Nie chodzi tu o powtarzanie “nie”, ale otwartość na prośby i to że ktoś może im odmówić.
  • Dopasuj się do stylu komunikacji drugiej strony. Nie tylko w mowie, ale mimice i gestach.

To oczywiście tylko liźnięcie tego tematu, zachęcam do głębszego zapoznania się z nim. Jeśli nasze próby stworzenia sytuacji win-win nie podziałają, to zapomnijcie o wszystkim o czym pisałem. Najwyraźniej macie do czynienia z człowiekiem z rodzaju Always Cheat. Nogi w troki, albo przypomnijcie sobie niedzielne kursy karate.[/vc_column_text][vc_column_text css_animation=”fadeIn” css=”.vc_custom_1538039444056{padding-top: 50px !important;}”]Jeszcze jedno, na pewno nie możecie się doczekać idealnego rozwiązania sytuacji z zagadki.

  • Oddajesz kluczyki przyjacielowi żeby odwózł staruszkę do szpitala, sam zostajesz z kobietą życia na przystanku.

Wydaje się to teraz takie proste…

 

Dzięki za przeczytanie tego wpisu do końca, dajcie znać o swoich doświadczeniach w tym zakresie. Zapraszam także do obserwowania naszych profili social media, gdzie można znaleźć nasze przemyślenia i zmagania nad tworzeniem produktów opartych o nowoczesne technologie.:)[/vc_column_text][social-media items_align=”center”][vc_column_text css=”.vc_custom_1537876023955{padding-top: 50px !important;}”]

Więcej na temat:
Create win-win situations
How to be more diplomatic
Verbal Communication Styles and Culture
[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row]
charyzma-i-skutecznosc-1024x1024-1024x585-1024x585

Doładuj Się Wiedzą! – Charyzma i Skuteczność

Generalista czy specjalista, odwieczne pytanie. Nawet jeśli wybrałeś drugą ścieżkę, warto wiedzieć więcej.

 

Dzisiaj wybrałem 5 oglądanych przeze mnie kanałów na Youtubie na temat charyzmy i skuteczności działania. Wiele z tych filmów zmieniło moje postrzeganie codziennych problemów. Możecie z nich czerpać wysokiej klasy wiedzę na tematy jak przekonać innych do swojego zdania, jak rozmawiać z klientem, jak prowadzić wystąpienia publiczne i wiele innych.

 

The Futur

Kanał prowadzony przez Chrisa Do, oraz jego zespół. Na co dzień tworzą firmę zajmującą się strategią marek i brandingiem. Jednak niech nie zwiedzie was ich nisza. Chris jest wybornym analitykiem, rozkłada w swoich filmach zagadnienia związane z projektowaniem i prowadzeniem zespołu na czynniki pierwsze i podaje je w skondensowanej formie.

 

Charisma on Command

Mając nawet najlepsze pomysły, bez umiejętności wpływania na innych nie będziemy w stanie nikogo do nich przekonać. Nasza mowa ciała, niepewny wzrok i cichy głos mogą zaprzepaścić każdą okazję. Z drugiej strony zbytnia pewność siebie i bufonada zniechęci ludzi wokół nas równie szybko. Kanał Charisma on Command zajmuje się rozwijaniem tych umiejętności.

 

Copernicus Center for Interdisciplinary Studies

Kanał przedstawiający wykłady inicjatywy Uniwersytety Jagiellońskiego i Uniwersytetu Jana Pawła II. Zakres tematów jest niezwykle szeroki, od mocji po ewolucje i fizykę kwantową. Jest niezwykle ciekawym źródłem informacji na tematy różne. Jeśli mieszkacie w Krakowie i macie ochotę zobaczyć wykłady na żywo, odbywają się w kawiarni De Revolutionibus na ulicy Brackiej.

 

Kammel Chanel

Kammel zna się na wystąpieniach publicznych, w końcu zarabia w ten sposób od dziesięcioleci. Dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniami na powyższym kanale. Pewny siebie, tryskający energią. Chciałbym tak przedstawiać się publicznie. 😉

 

Przeciętny Człowiek

Kanał o rozwoju osobistym, mądrym zarządzaniu czasem i zasadach skutecznego działania. Jeden z lepszych na polskim youtubie, okraszony przyjemnymi animacjami.

 

Jeśli macie inne ciekawe źródła wiedzy w tej tematyce, koniecznie się nimi podzielcie. Do zobaczenia i ładujcie się wiedzą!

historia_innowacji_prehistoria-1024x1024-1024x585-1024x585

Innowacyjność Cz.1 – Prehistoria

Innowacyjność. Prześledźmy sposoby i metody dochodzenia do rozwiązań poprzez wieki. Zacznijmy od czasów prehistorycznych i z czasem dojdźmy do nowożytności. Poza zaspokojeniem swojej ciekawości, ta wiedza może być pomocna w zrozumieniu jak działa nasz mózg, jakie rządzą nimi prawa, co mogło powodować największe odkrycia ludzkości. Myślę że jeśli chcemy tworzyć sztuczną inteligencje, która sama rozwiązuje problemy i kreuje rozwiązania to warto dowiedzieć się jak rozwiązała to natura, a potem nadbudowała ludzka cywilizacja. Zapraszam na wycieczkę tropami kreacji.
Dla niecierpliwych na dole artykułu TL;DR

 

Prehistoria – czas przypadkowych eksperymentatorów

Już w czasach prehistorycznych istnieli ludzie odpowiedzialni za odkrycia dzisiaj określane jako epokowe. Oswojenie ognia, wynalezienie koła, kamiennych narzędzi, budowa schronień. To wszystko postawiło podwaliny pod rozwój naszej cywilizacji i musiało być zapoczątkowane przez konkretnego reprezentanta naszego gatunku. Może byli to szamani, posiadający ze względu na swoją pozycję, czas i środki na poświęcanie się działalności intelektualnej. Obserwujący cykle przyrody i odkrywający sposób w jaki zwierzęta wykorzystują otoczenie dla swoich celów. A może myśliwi-zwiadowcy, których dalekie wyprawy dawały możliwość zapoznania się z różnorodnymi warunkami, zjawiskami i sposobami przeżycia. Może kobiety które wykonując długotrwałe i powtarzalne prace szukały sposobów na ich przyspieszenie.

 

Z przyczyn braku źródeł pisemnych, możemy tylko wnioskować jak odbywał się proces wynalazczy w tamtym okresie. Z jednej strony istotnym jest zrozumienie w jaki sposób zaczynaliśmy naszą wynalazczą podróż, z drugiej musimy uniknąć tworzenia niepotwierdzonych teorii.

Innowacja naszych kuzynów

 

Sposobem jaki możemy obrać w tym przypadku, dla stworzenia teoretycznych podwalin pod te rozważania, jest analiza procesów innowacyjnych wśród grup szympansów. Są one najbliżej spokrewnionymi z nami stworzeniami, o rozwoju kulturalnym analogicznym dla naszych przodków sprzed ponad 4 mln lat temu. Dodatkowo podobnie jak Homo Sapiens są zwierzętami stadnymi o skomplikowanej hierarchii grupy.

 

Badania w tym zakresie są prowadzone z dużą intensywnością od drugiej połowy XX wieku. Pomocne w tym jest istnienie 3 gatunków szympansów: Szympans Zwyczajny, Szympans Bonobo oraz Szympans z Lasu Bili. W tym Szympans Zwyczajny dzieli się na 4 podgatunki. Co ciekawe Szympans z Lasu Bili (Bili Ape) został odnaleziony w Kongo dopiero w 2004 roku i okazał się wcieleniem legendarnego wśród lokalnej ludności „zabójcy lwów”. Wyglądający jak dwumetrowa krzyżówka Goryla i Szympansa.

 

Co daje nam ta różnorodność? Możemy dzięki temu wywnioskować jaki wpływ na ich zachowanie mają warunki środowiskowe, a jaki aspekty kulturalne. Badacze rozróżniają w tym kontekście dwa źródła innowacji.

 

Innowacja środowiskowa

Wprowadzenie nowego wzoru zachowania, rozwiązania nowego problemu, odkryciem środowiskowym lub sygnałem użytym w inny sposób. Innowacja jest adaptacją do zaistniałych warunków środowiska. Powinna być stabilna przez całe życie danego osobnika. Wnioskuje się że tego typu innowacje są bardzo rzadkie.

 

Innowacja kulturalna

Do tej grupy przyjmiemy wszelkie zmiany zachowania które wynikają z kultury danej grupy. Nie są zależne od czynników środowiskowych. W tym przypadku musimy zaobserwować dwie grupy znajdujące się w tym samym typie ekosystemu, a następnie zidentyfikować różnice w ich zwyczajach. Najlepiej jeśli dotyczą one rozwiązania tego samego problemu.

 

Dryf kulturalny

U wysoko rozwiniętych organizmów, takich jak szympansy, przed zanikiem wykształconych przez jednostki zachowań chroni dryf kulturalny i umiejętność przekazywania zachowań z pokolenia na pokolenie. Najlepiej zbadane zjawiska tego typu są obserwowane dla populacji szympansów z Gór Mahale, oraz Gombe w Tanzanii Zachodniej.

 

Badania populacji szympansów z Parku Narodowego Gór Mahale zidentyfikowały wykorzystywanie liści w rytuale który przez niemal 40 lat nie był jasny. Szympansy zbliżały liście do swoich twarzy, a następnie zawijały liść i zgniatały go kciukiem. Odkrycie przyczyny nastąpiło w 1999. Zaobserwowano czarne plamki na używanych przez małpy liściach. Po zbadaniu pozostałości po okazało się że liście służą jako niejako „chusteczka” do wypluwania pasożytów.

Co ważne zachowanie występuje tylko u starszych osobników. Najmłodsze które manipulowały liśćmi były w wieku 2 lat, jednak nie używały ich w kontekście higienicznym. Następnie przez pięć lat, pomiędzy 1999 a 2004 obserwowano 11 szympansów, od okresu niemowlęctwa po wczesną młodość. Świadome używanie liści jako „chusteczek” higienicznych po raz pierwszy szacuje się na wiek zwierzęcia od 3 do 6 lat, ze średnią 4.5 lat.

 

Szympans z Lasu Bili – Bili Ape

Kolejnym zachowaniem typowym tylko dla Szympansów z Gór Mahale, jest gest obgryzania liści. Jest on używany przez samce i samice jako okazanie zainteresowania zbliżeniem seksualnym. Natomiast w stosunku do ludzi dla okazania chęci zdobycia pożywienia. Możliwe że jego geneza pochodzi od rozpoczynania tworzenia narzędzia dla zmiany tematu w sytuacji konfliktowej. Następnie z jakiegoś powodu zostało użyte w innym kontekście.

Te i inne zachowania są przykładem na występowanie dryfu kulturalnego. Umiejętność przekazania i przyswojenia innowacji w zachowaniu jest podstawową umiejętnością konieczną dla rozwoju typowego dla ludzkości. Dostosowanie się do środowiska jest obecne również wśród mniej zaawansowanych stworzeń, jednak wtedy nazwiemy to doborem ewolucyjnym, w którym środowisko eliminuje osobniki najgorzej dostosowane do otaczającego środowiska.

 

Jeśli chcemy tworzyć cywilizacje, nie możemy bazować na dostosowywaniu, ale na aktywnym poszukiwaniu rozwiązań bez których nasze podstawowe potrzeby również byłyby spełnione.

 

Działanie mózgu a innowacyjność

Możemy przyjąć że analogiczny proces odbywał się w przypadku naszych przodków. Pierwsi innowatorzy bazowali na obserwowaniu natury i przypadkowych interakcjach. Nie wiemy jak mocno różnił się sposób analizowania rzeczywistości przez humanoidy żyjące przed Homo Sapiens, ich budowa mózgu i procesy myślowe mogły odbiegać od tego jak my rozwiązujemy problemy. Jednak prawdopodobnie nie odbiegało to od wysokopoziomowej reprezentacji obecnych procesów rozwiązywania problemów. Musimy również pamiętać że fakt bycia inteligentnym Homo Sapiens, nie oznacza automatycznie że jesteśmy mistrzami innowacji. Nasz mózg nadal zawiera ośrodki „gadzie”, które łatwo przejmują władze nad naszym zachowaniem jeśli im tylko na to pozwolimy.

 

Ludzki mózg posiada dwa główne tryby reagowania na zaistniałe problemy:

 

Kreatywny (faza dywergencji)

Odpowiedzialny za zbieranie i łączenie otaczających zależności środowiskowych w możliwe wzory rozwiązań. Dominującą rolę w tym procesie odgrywa układ limbiczny naszego mózgu, który odpowiada za nasze emocje, motywacje, zachowania i pamięć długotrwałą. W czasie tego procesu uczestniczą rejony mózgu właściwe dla gatunku ludzkiego i wyższych naczelnych.

 

Wykonawczy (faza konwergencji)

Odpowiedzialny za wybór sposobu działania i jego wykonanie. W tym procesie bierze udział więcej rejonów mózgu z dużym naciskiem na rejony pierwotne jak móżdżek, pień mózgu jednak są również uzupełniane. To w tym momencie działają nasze instynkty, czy mechanizm „walki/ucieczki”. Oczywiście w naszym wypadku jest on wspierany obecnością rejonów typowych dla ludzkości, jednak schemat ich połączenia ma tutaj bardzo duże znaczenie. Zwierzęta o niższym poziomie rozwoju niż wyższe naczelne potrafią używać tylko tego sposobu analizy otoczenia.

 

Poniżej możemy zobaczyć jak to wygląda w praktyce.

 

Różnice w połączeniach neuronów dla myślenia kreatywnego i decyzyjnego. 

Jak widzimy, dzięki wyewoluowaniu naszego mózgu o dodatkowe płaty odpowiedzialne za myślenie wyższe, byliśmy w stanie zacząć patrzeć na naszą rzeczywistość w zupełnie odmienny sposób. Zamiast tylko reagować – planować i usprawniać. Pojąć pojęcia abstrakcyjne, tworzyć sztukę, narzędzia i skomplikowane systemy społeczne.

Możemy uznać że pierwszymi innowatorami wśród naszych przodków byli przedstawiciele Homo Habilis (człowieka zręcznego)  który żył 2,5-1 mln lat temu. Pojemność ich mózgów wynosiła imponujące ~750cm³, w porównaniu do 500cm³ Australopiteka. Możliwe że to wtedy nasi przodkowie opanowali umiejętność przełączania się na kreatywny tryb myślenia. Wskazuje na to tworzenie przez nich pierwszych kamiennych narzędzi, oraz gotowania żywności.

Żyli w zbiorowiskach początkowo przypominających dzisiejsze stada szympansów. Wraz ze stopniowym zwiększaniem się udziału mięsa w diecie praludzi możemy obserwować miarowe powiększanie się mózgu. Dzięki dostępowi do dużej ilości łatwo przyswajalnej energii. To znamienne dla środowiska, że zwierzęta mięsożerne są inteligentniejsze niż roślinożerne. Ich pokarm nie ucieka. Co ważne w tym momencie ukształtował się podział ról wedle płci – mężczyźni polowali na zwierzynę, kobiety oprawiały ją i zajmowały się zbieractwem. Wyraźnie wskazuje na to jaki ogromny wpływ ma innowacyjność na sposób życia i idącą za nim kulturę. Po drodze możemy zidentyfikować jeszcze Homo Erectus, Neandertalczyków i nas – Homo Sapiens.

Nie chcę żeby było to odebrane jako uszczypliwość w stosunku do wegetarian, przez wieki rośliny zostały tak mocno przekształcone przez człowieka że przy odpowiedniej diecie są w stanie dostarczyć wszystkich potrzebnych składników odżywczych.

Leniwy początek

Pierwsze narzędzia kamienne datuje się na 2 mln lat p.n.e. Ślady rolnictwa i kultur wytwórczych pojawiają się dopiero w okolicach 15 000 lat p.n.e. Oczywiście nie możemy zakładać że pomiędzy tymi odległymi datami ludzkość nie posuwała się do przodu, jednak jest to okres 2 mln lat, w tym ok 300 000 lat bytności Homo Sapiens na powierzchni Ziemi. Nie zaobserwujemy w tym czasie znaczącego postępu technologicznego.

Wskazuje to jak ważne dla rozwoju jest bazowanie na wiedzy naszych poprzedników, nie jesteśmy w stanie tworzyć nowych wzorów i odkryć a priori. Innowacja „z niczego” nie istnieje, wszystko posiada swoją genezę i jest czymś inspirowane. Nasz mózg nie potrafi wykreować koncepcji zupełnie odbiegającej od tego co znamy. Nawet twórcy wielkich światów, jak J.R.R. Tolkien, czy J.K. Rowling zawsze bazowali na istniejących mitach, podaniach i kulturze.

Równie istotna jest rola komunikacji. W czasach prehistorycznych mieliśmy do czynienia z postępującym rozwojem języka, sposobów zapisu i przekazywania wiedzy. Można uznać że te kilka milionów lat, poświęciliśmy na budowanie podstaw naszego rozwoju od zera, metodą prób i błędów. Dodatkowo w odległych i odosobnionych grupach, które nie miały możliwości dzielenia się swoimi doświadczeniami i odkryciami.

Należy wyróżnić także wysiłki w celu zrozumienia procesu kreowania nowych idei i wynalazków, mowa tutaj o metodologiach wynalazczych i nauce dzięki której możemy ująć abstrakcje w realistyczne ramy. Wiemy że oczy pierwszych filozofów zostały skierowane ku przyrodzie i próbie jej zrozumienia, tutaj wykształciły się religie które miały tłumaczyć otaczającą rzeczywistość. Pytaniem jest jak zaawansowane było myślenie tego typu wśród ludzi prehistorycznych.

Istota problemu leży w fakcie, że nie wystarczy posiadać możliwości analitycznych jak duży mózg, by zwiększyć nasze możliwości potrzebujemy współpracy, komunikacji i świadomości jak działa proces generowania idei.

Dlatego w następnej części zajmiemy się opisem rozwoju świadomości ludzkiej na temat wynalazczości i reguł jakim podlega w świecie starożytności. Pierwszym okresie w którym wielkie umysły stworzyły podwaliny schematycznej analizy i metodologii naukowego myślenia, które były kolejnym wielkim krokiem dla naszego rozwoju.

 

TL;DR

Początków ludzkiego rozwoju cywilizacyjnego należy upatrywać w czasie, gdy ich mózgi umożliwiły naszym przodkom wytworzenie dryfu kulturalnego. Opartego na innowacjach kulturalnych. Które w odróżnieniu od innowacji środowiskowych, pozwalają zachowywać nowe zachowania jednostek dla całych grup.

Umożliwia to postęp technologiczny i społeczny. Podobne mechanizmy, w bardzo prymitywnej formie odnajdujemy w życiu szympansów. Do tej pory uważamy że jedynie mózgi ludzi i człowiekowatych były i są zdolne do włączenia wyższej formy myślenia kreatywnego, dzięki wyewoluowaniu dodatkowych płatów mózgu. Dzięki temu ludzkość może przełączać się pomiędzy myśleniem kreatywnym a wykonawczym.